- Pojechałam tam opiekować się rodzinami, a nie po to, by prowadzić śledztwo - tłumaczyła Kopacz. B. minister zdrowia stwierdziła, że miała szczere intencje i zajmowała się rodzinami, gdyż spotkali się oni "z czymś, co było najbardziej traumatyczne, czyli z rozpoznaniem swoich bliskich". - Na tamtą chwilę zrobiliśmy tyle, ile było możliwe - przekonuwała Kopacz.
- W czwartek w sejmie minister sprawiedliwości przedstawi informację rządu ws. działań podjętych przez resort sprawiedliwości po katastrofie smoleńskiej - poinformowała marszałek sejmu.
We wtorek Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że ciało Anny Walentynowicz zamieniono z ciałem innej ofiary katastrofy smoleńskiej.
"Zajmowała się rodziną"... Doprawdy, wzruszającę. Chyba znacznie lepszą pomocą dla rodzin byłoby sumienne wykonywanie swoich obowiązków i mówienie prawdy z trybuny sejmowej, a nie prezentowanie tanich gestów solidarności.
AM/Wp.pl

