Gość Kontrwywiadu RMF FM jako odpowiedzialnych za taki stan rzeczy wymienił w tym kontekście m.in. premiera Donalda Tuska i ówczesną minister zdrowia Ewę Kopacz, którzy zapewniali, że wszystkie procedury zostały dochowane, a także władze Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Pełnomocnik części ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. wyjawił, że tylko przy sekcji zwłok Lecha Kaczyńskiego uczestniczył polski prokurator. – W pozostałych sekcjach nie uczestniczyli polscy lekarze – zaznaczył. Mec. Rogalski przypomniał, że strona rosyjska nie dopuściła ekspertów z Polski do sekcji zwłok ofiar.

Według adwokata jedynym miejscem, w którym mogło dość do fatalnej pomyłki, mogło być moskiewskie prosektorium. – Jest to niemożliwe, jeśli chodzi o Polskę – stwierdził. Rogalski twierszi, że identyfikacji zwłok dokonywano na podstawie zdjęć i badań DNA, a ciała oznaczano numeracją. – Strona polska kwitowała odbiór numeru, nie sprawdzała ciał. (…) Doszło do zamiany numerów, do złego oznaczenia poszczególnych osób – powiedział.

- To rzecz niebywała, skandaliczna – podkreślił Rafał Rogalski. Według niego tylko w przypadku ciał pary prezydenckiej możemy mieć pewność, że nie doszło do pomyłki. Dodał, że nie może teraz w 100 proc. zapewnić swoich klientów, że "osoba, która jest pochowana w danym grobie, to jest ta osoba". Jego zdaniem takich pomyłek mogło być znacznie więcej.

Dlaczego po przylocie do Polski nie otwierano trumien? – To ewidentna wina prokuratury – powiedział gość Kontrwywiadu RMF FM. Według niego nic nie stało na przeszkodzie, aby śledczy zdecydowali o przeprowadzeniu dodatkowych oględzin i sekcji zwłok.

Rogalski podkreślił, że na spotkaniu rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej z premierem Donaldem Tuskiem, do którego doszło pod koniec 2010 r., usłyszał, że nie można było otwierać trumien, bo zakazywały tego przepisy. – Oczywiście to było kłamstwem – podkreślił prawnik.

 

AM/RMF FM/Onet.pl