Według komunikatu CENTCOM celem były elementy irańskiej obrony powietrznej, stacje radarowe oraz naziemne systemy kontroli. Do ataków wykorzystano precyzyjne uzbrojenie wystrzeliwane z myśliwców Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej USA. Dowództwo podkreśliło, że była to „proporcjonalna odpowiedź” na wcześniejsze działania Iranu oraz zagrożenie dla amerykańskich sił i żeglugi w regionie.
Prezydent Donald Trump, cytowany przez ABC News, stwierdził, że reakcja musiała być „bardzo silna i stanowcza”. Wcześniej deklarował, że USA „muszą odpowiedzieć” na incydent z helikopterem. Z kolei agencja AP, powołując się na źródła we władzach, podała, że maszyna mogła rozbić się po zderzeniu z irańskim dronem. Obaj członkowie załogi zostali uratowani przez morski dron i przetransportowani do Omanu.
Iran odpowiedział serią ataków w regionie. Jak podała agencja Reutera, powołując się na irańskie media państwowe, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) uderzył dronami w amerykańską Piątą Flotę w Bahrajnie. W kraju uruchomiono syreny alarmowe, a systemy obrony powietrznej miały przechwycić cele – poinformowały władze Bahrajnu.
IRGC twierdzi również, że przeprowadził 21 ataków na amerykańskie bazy oraz zestrzelił drona MQ-9, a także uderzył w bazę w Jordanii – donosi „New York Times”. Amerykańscy urzędnicy zaprzeczają tym doniesieniom, określając je jako „nieprawdziwe”. Według informacji przekazanych przez Axios, Iran wystrzelił co najmniej cztery pociski balistyczne oraz kilka dronów w kierunku baz USA w Bahrajnie, Kuwejcie i Jordanii.
