Podobną taktykę (nazwisko zobowiązuje) przyjął redaktor naczelny Newsweek'a – uderza tam, gdzie ma pewność, że nie oberwie ani bezpośrednio ani rykoszetem. Wyobrażacie sobie, Drodzy Czytelnicy, co by się działo gdyby na okładce tego „opiniotwórczego” tygodnika pojawiło się w obleśnej pozie dwóch mułłów albo rabinów? O nie, tak ryzykować nie wolno. Tłustej kury trzeba poszukać tam, gdzie łup pewny a na atak nikt nie zareaguje. Wygłodniałym lisiątkom trzeba na żer coś rzucić, ale przecież nie narażając się na obicie gęby...

 

Kościół Katolicki jest dziś celem najlepszym. Kogut strzegący tego kurnika wyliniał, dziób mu się stępił a pazury od dawna służą już tylko do wygrzebywania tłustych robaków. Przykre to słowa ale, niestety, prawdziwe. W obronie Kościoła występują dziś nieliczni, m.in. społeczność zebrana wokół portalu Fronda.pl. Ludzie ci są jak pojedyncze diamenty rzucone w popiół Sodomy, popiół stale przesiewany przez funkcjonariuszy pokroju Tomasza Lisa, których życiowym celem jest zniszczenie europejskiej cywilizacji opartej o antyk i chrześcijaństwo i zastąpienie jej koglem-moglem, rozbełtaną mazią z rozbitych jaj doprawioną gigantyczną ilością cukru...

 

Akexander Degrejt