Buty znalezione w pałacu prezydenckim i zabezpieczono jako dowody rozrzutności, kiedy ratująca swoje życia para dyktatorska uciekała przed skutkami ludowego buntu.


Propaganda nowej władzy ogłaszała później: „Rząd podnosił się na wysokie obcasy”, czego uosobieniem była ekstrawagancka Imelda Marcos, podczas gdy „jej naród był pogrążony w bosym ubóstwie”. Przywódca, który zastąpił Marcosa, Corazon Aquino, pokazywał tę kolekcję obuwia w pałacu prezydenckim, przestrzegając w ten sposób przed niebezpieczeństwami autokracji.


W następnych dziesięcioleciach, buty które obowiązkowo pokazywano gościom z całego świata, jak i wycieczkom z kraju. Po kolejnej zmianie władzy, przestano je eksponować w gablotach. Także dla tego, że wraz ze wzrostem poziomu życia na Filipinach każdy już miał buty i to niejedne, zatem ekspozycja niemodnych już z resztą butów przestała robić szokujące wrażenie. Niektóre suknie Marcos można by nadal eksponować jako kolekcję mody, ale niektórzy krytykują to jako coś budzącego raczej zachwyt jej właścicielką, niż oburzenie działalnością jej męża.


Obiekty były przechowywane od dwóch lat na parterze muzeum, nie było wyraźnego pomysłu co z nimi ma się stać. W Filipinach jest zjawisko przyrodnicze nazywane „monsunowy termit”. Terminy z zatopionych przez okresowe silne deszcze ruszają w teren tnąc na wiórki dosłownie wszystko co napotkają. Padło także i na te buty. Pracownicy Muzeum Narodowego w Manili w tym tygodniu poinformowali o tym smutnym fakcie Associated Press i media Filipińskie.


Choć rząd filipiński powiedział dziennikarzom, że te przedmioty nie miały artystycznego znaczenia, była to seryjne produkowana odzież z różnych stron świata. Niektóre były znanych na zachodzie projektantów, ale większość była zamawiana u filipińskich szewców. Sporo z nich było prezentami, ponieważ dla szewca, zrobić buty dla Imeldy, to był nobilitacja. Na konferencji obiecano, że nastąpi ich konserwacja. Filipińczycy uważają, że te znienawidzone buty były pamiątką przeszłości tego kraju, i nie można po prostu niedbale potraktować je jak śmieci.


Historia zatacza kręgi i obecnie Imelda Marcos jako wdowa powróciła do Filipin i zasiada w Izbie Reprezentantów, wybrana tam dwa lata temu. Nazywana "Iron Butterfly" (Stalowy Motyl) broni się przed oskarżeniami o korupcję, starając się odzyskać swoją reputację. Jest ceniona jako ikona pewnego stylu i nadal w sposobie ubierania się nawiązuje do dawnego swojego barwnego stylu, dzięki czemu jest rozpoznawalna.


A co z butami, które uczyniły jej imię globalnym synonimem nadmiaru? Była pierwsza dama twierdzi, że faktycznie świadczą one o jej niewinności. Nie miała przeogromnych skarbów, tylko buty, które przecież służyły jej do pełnienia reprezentacyjnych obowiązków pierwszej damy. Gdyby porównać jej kolekcję z zawartością garderoby bogatych kobiet na zachodzie świata, być może wypadła by ubogo. Ona przecież jeździła za granicę, spotykała się, nie mogła tam być w łapciach z kory.

 

MP/guardian.co.uk/latimesblogs.latimes.com

 

Zdjęcie: Była pierwsza dama Imelda Marcos pokazuje niektóre z jej 200 butów będących na wystawie w Muzeum butów na przedmieściach Marikina City w 2001 roku.