Skala zniszczeń rosła w zastraszającym tempie. Z początkowych 5 hektarów objętych ogniem, przez 10 hektarów odnotowanych wieczorem, aż do ponad 100 hektarów potwierdzonych przez wiceministra spraw wewnętrznych Wiesława Leśniakiewicza podczas briefingu przed północą. To jeden z największych pożarów lasów w tym regionie od lat.
Do walki z żywiołem skierowano ogromne siły. Na miejscu działa około 800 strażaków i ponad sto wozów gaśniczych. W powietrzu operowały cztery samoloty Dromader należące do Lasów Państwowych oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk zrzucający wodę na płonące drzewa. W nocy służby wspomagały drony PSP wyposażone w kamery termowizyjne, które nawet przez gęsty dym pozwalają zlokalizować front ognia i ogniska wysokiej temperatury. Na piątkowy ranek zaplanowano włączenie do akcji 100 żołnierzy wojsk obrony terytorialnej.
Dobra wiadomość jest taka, że nikt nie ucierpiał. Ewakuowano łącznie 42 osoby z 20 budynków – część trafiła do szkoły w Stanisławowie, inni schronili się u rodzin w okolicy. Strażacy zaznaczają, że brak wiatru w nocy znacznie ułatwił pracę, choć akcja gaśnicza może potrwać nawet cztery dni.
