Na początku roku całą Polską wstrząsnęły dramatyczne wydarzenia w Ustce, gdzie 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował nożem swoją rodziną. Zginęła wówczas 4-letnia córka mężczyźny, a inni członkowie rodziny zostali ranni. W reportażu „Zbrodnia i zaniechanie” Telewizji wPolsce24 red. Samuel Pereira ujawnił, że już pod koniec października ub. roku powstała notatka, w której alarmowano, że zachowanie Piotra K. może wskazywać na objawy choroby psychicznej. Nie zareagowano jednak i jeszcze w listopadzie mężczyzna ochraniał najważniejsze osoby w państwie. Pytany o całą sprawę przez red. Pereirę szef MSWiA Marcin Kierwiński stwierdził, że nie będzie rozmawiał z dziennikarzem i atakując go, nazywał go „kłamcą”.

O to, czy po kolejnej kompromitacji minister Kierwiński powinien podać się do dymisji, na antenie Telewizji wPolsce24 red. Dominika Celińska zapytała prezydenta Karola Nawrockiego.

- „Musimy też mieć świadomość, przyglądając się z poziomu państwa, że w każdym normalnym państwie po tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach, tygodniach, miesiącach, minister sprawiedliwości, spraw wewnętrznych podaliby się do dymisji. Tego wymaga pewna etyka pracy w polityce. Jeśli 20-lenti batmanik potrafi zdestabilizować działanie państwa polskiego na cały tydzień, w momencie, gdy poważne zagrożenia są za naszą wschodnią granicą, to cała opinia publiczna oczekuje, ze tacy politycy poddadzą się społecznej weryfikacji”

- powiedział prezydent, nawiązując do fałszywych alarmów, które w ostatnim czasie paraliżowały działanie służb.

- „Niezależnie od tego, czy czuję się bezpiecznie, czy nie, jesteśmy świadkami pewnej głębokiej politycznej, rządowej niekompetencji. Minister sprawiedliwości odpowiada za zespół, który rozwiązuje aferę Epsteina, a nie jest w stanie rozwiązać afery kłodzkiej. Chciałbym, żeby naród miał świadomość, że uczestniczymy w pewnego rodzaju spektaklu”

- dodał.