Wiadomości
I tak rzeczywiście jest. W swoim poniedziałkowych felietonie w „GW” Żakowski przedstawia narrację, wedle której nic się nie stało. Kłamstwa i łamanie konstytucji nie są przecież problemem, gdy chodzi o dobro najwyższe jakim jest utrzymanie władzy i niedopuszczenie do niej PiS. I on to pisze niemal wprost. „Sorry, ale się nie wzmogę. Chwilowo nie mogę towarzyszyć histeryzującym mediom w trąbieniu larum i rewolucyjnych żądaniach. Może się przyłączę, ale muszę mieć lepsze powody. Zbyt wysoką cenę zapłaciliśmy za aferę Rywina, gruntową, węglową, paliwową itd., żeby lekkomyślnie wracać na tę drogę. Za dużo nas IV RP nauczyła, zmęczyła, kosztowała, żebyśmy znów dawali się złapać na jej stare numer” - oznajmia Żakowski.