Wiadomości
4 czerwca i 25 rocznica częściowo wolnych wyborów skłania do stawiania pytań o to, w jakim miejscu jesteśmy, co się udało, a co nie. I niestety ja nie jestem takim optymistą, jak niemała część mainstreamowych komentatorów. Dostrzegając bowiem sukces nie mogę opędzić się od wrażenia, że w istocie III RP jest wielkim odstępstwem od marzenia, planu jaki dla Polski miał św. Jan Paweł II (przypomnijmy to on, a nie Wojciech Jaruzelski, był głównym architektem naszej wolności) czy jaki niosła na sztandarach Solidarność. Apostazja ta jest zaś tak mocna, że powoli przestaliśmy to już nawet dostrzegać.