Wiadomości
Sądzę, że lekarze grożąc protestem, traktują to jako kartę przetargową w negocjacjach z rządem, a nie jako zapowiedź planowanych działań. Trzeba mieć na uwadze, że dla każdej z grup interesu - a taką są także lekarze, istotne jest nastawienie opinii publicznej. Organizowanie protestu, a zwłaszcza strajku jest dla lekarzy wysoce ryzykowne, bo prawie na pewno opinia publiczna by się od nich odwróciła. Strajk to najbardziej uciążliwa forma protestu dla przeciętnego obywatela. Gdyby lekarze się zdecydowali na ogólnopolski protest, to w zasadzie oddaliby wygraną Bartoszowi Arłukowiczowi - który jak zresztą lekarze, nie walczy o stworzenie lepszego systemu. Żadnej ze stron nie zależy na dobru pacjenta. Lekarzom zależy na ugraniu dla siebie pewnych korzyści, natomiast Arłukowicz gra głównie o to, żeby w roku wyborczym Platforma nie straciła na poparciu. Ten konflikt to dla PO okazja, żeby utrzymać poparcie, a może nawet zyskać. Ale z drugiej strony to też duże ryzyko.