Wiadomości
Jeszcze w listopadzie 2013 roku były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz nie zgodził się na podpisanie umowy stowarzyszeniowej między Unią Europejską a Ukrainą. Zrobił to, oczywiście, obawiając się reakcji Moskwy. Ta wprowadziła w sierpniu embargo na produkty Ukrainy, co w dłuższej perspektywie oznaczałoby zabójstwo ukraińskiej gospodarki. Janukowycz więc ustąpił. Teraz, po Majdanie, aneksji Krymu i wybuchu wojny w Donbasie, to Moskwa ustąpiła. Kreml wycofał właśnie swój przeciw wobec porozumienia. To wielki sukces zachodniej dyplomacji, której udało się skłonić Rosjan do ważnego ustępstwa. Bo choć obecność Ukrainy w Unii Europejskiej to nie to samo, co jej obecność w NATO – a to jak na razie nie wydaje się możliwe – to jest to i tak duży krok we właściwym dla Polski kierunku.