Ten lekarz ma krew polskich dzieci na rękach
Tysiąc dzieci rocznie. Średnio troje w ciągu jednego dnia. To statystyki, które podaje dr Janusz Rudziński, ginekolog pracujący w zawodzie od 45 lat, obecnie praktykujący w przygranicznym Prenzlau. Ostatnio stał się bohaterem nie tylko prasy bulwarowej, ale także portali czy tygodników mieniących się mianem opiniotwórczych. Pan doktor chętnie udziela wywiadów. Przekonuje, że w gruncie rzeczy aborcja to nic takiego. Dwie minuty i po sprawie. To już z ekstrakcją zęba jest więcej zachodu: „Daje się pacjentce tabletki przygotowawcze, a później wykonuje się zabieg metodą próżniową. Do macicy wprowadza się specjalny podciśnieniowy instrument, który usuwa jej zawartość. Ten zabieg trwa niecałe dwie minuty. Nie widzi się płodu, bo jeszcze go najczęściej nie ma”. Zaraz, zaraz. To jest coś w macicy czy nie ma. Skoro próżniowo usuwa się „zawartość macicy” to chyba jednak dziecko tam się już rozwija, a to, że być może nie widać go jeszcze na USG, nie oznacza, że go tam nie ma. Pan doktor chyba nie