Wiadomości
- To, że doszło do zamiany ciał ma ogromne znaczenie dla rodzin. Myślę, że ówczesnym władzom chodziło jednak przede wszystkim o to, by nie doprowadzić do jakiegokolwiek badania, które mogłoby ujawnić coś, czego bardzo się bali – stwierdziła w "Politycznej Kawie" mecenas Małgorzata Wassermann. Posłanka PiS przypomniała, że ówczesne władze od samego początku zapewniały, iż państwo zdało egzamin. – W normalnym kraju to naturalne, że sekcje by się odbyły. 11 kwietnia do Smoleńska przylecieli polscy lekarze w ogromnych siłach - trzy sztuki - ale jednak, i dostali informację, że jest po wszystkich sekcjach. Proszę mi pokazać lekarza lub prawnika, który uwierzy, że udało się zebrać wszystkie ciała, przywieźć je do Moskwy i wykonać 96 sekcji. Trzeba być naiwnym dzieckiem, żeby w to uwierzyć, albo chcieć w to uwierzyć – mówiła Wassermann.