Tylko u nas
Mało kto pamięta, że Belgia ma swój kilkuletni epizod kolaboracji z faszyzmem. Warto o tym mówić, wobec niezwykle zuchwałych ataków b. premiera Belgii, Guya Verhofstadta, który bezczelnie pomawia i wyzywa nas od „…faszystów, neonazistów i białych suprematystów”. Kiedy wybuchła II wojna światowa, Belgia poddała się, podobnie jak Holandia czy Francja. Rząd belgijski ewakuował się do Paryża i Londynu, ale w przeciwieństwie do polskiego rządu na wychodźstwie, nie był w stanie tworzyć ruchu oporu. Król Belgów, Leopold III, został w Brukseli, by stawić czoło Niemcom. Odmówił współpracy z okupantem i administrowania Belgią wedle zaleceń Rzeszy. Wtedy naziści ustanowili rząd wojskowy, a króla trzymali w areszcie domowym w pałacu Laeken. I co wtedy zrobił rząd belgijski na wygnaniu? Zamiast ofensywy dyplomatycznej, zamiast dywersji na tyłach wroga lub walki wystąpił przeciwko własnemu królowi, uznając go za niezdolnego do sprawowania władzy. Król konsekwentnie bronił suwerenności kraju i własne