Shakin' Dudi nie wstydzi się Jezusa
- Chciałbym bardzo zachęcić, abyście nie wstydzili się swojej religii, swojego katolicyzmu, nie wstydzili się krzyża - apeluje do młodych ludzi najsłynniejszy polski bluesman Irek Dudek (Shakin' Dudi).
Kategoria
Podkategoria: Kościół
- Chciałbym bardzo zachęcić, abyście nie wstydzili się swojej religii, swojego katolicyzmu, nie wstydzili się krzyża - apeluje do młodych ludzi najsłynniejszy polski bluesman Irek Dudek (Shakin' Dudi).
Kiko Argüello (ur. 1939), założyciel i lider Drogi neokatechumenalnej, wygłosił - jak co roku - orędzie adwentowe, które potem było przekazywane ustnie wszystkim wspólnotom neokatechumenalnym na świecie. W porywającej katechezie padły i takie słowa:
Wokół sakramentu spowiedzi, tak ważnego i oczyszczającego, narasta wiele wątpliwości, obaw. Dlaczego właściwie chrześcijanie wyznają swoje grzechy przed osobą równie niedoskonałą, jak oni sami? Czemu to ma służyć? Zrozumiemy, jeśli potraktujemy Spowiedź jak spotkanie z Chrystusem – szczere i pełne skruchy. Ojciec Leon pomaga zrozumieć ten fenomen, tłumaczy, dlaczego nie należy obawiać się, że zostanie naruszona tajemnica spowiedzi i co zrobić wówczas, kiedy niekoniecznie żałujemy za wszystkie nasze grzechy.
Adam jest pierwszym człowiekiem stworzonym przez Boga. Kobieta, później dowiadujemy się o jej imieniu Ewa, jest towarzyszką życia Adama - mężczyzny. Oboje pochodzą od Boga, są zatem równi godnością, przewyższającą inne istoty żywe.
W ciągu wieków wokół prawdy o wcieleniu Chrystusa toczyły się spory teologiczne oraz powstawały liczne herezje, według których Chrystus albo nie był w pełni człowiekiem, albo nie nie był Bogiem. Kościół podkreśla, że Jezus Chrystus, narodzony w Betlejem z Maryi, żony cieśli Józefa, za Cezara Augusta (który panował w latach 30 p.n.e do 14 n.e.) był prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem.
- Można spędzać wigilię i święta Bożego Narodzenia w sposób tradycyjny i nowoczesny. Tradycyjny polega na wspólnym przeżywaniu tego czasu, razem z rodziną, z bliskimi. Nowoczesny jest wtedy, gdy uważamy, że należy wyjechać np. w ciepłe kraje, pozbyć się stresu związanego z przygotowywaniem świąt, nie jesteśmy wtedy narażeni na kontakt z bliskimi. Jeśli nie ma tych więzów rodzinnych, to mogą być one sprowadzone tylko do miłego spędzenia czasu np. na plaży.
Rosyjscy prawosławni są wdzięczni dyktatorowi Korei Północnej za pełen szacunku stosunek do prawosławia, a także wyrażają współczucie z powodu jego śmierci. - W Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z wdzięcznością wspominamy wkład Kim Dzon Ila w rozwój duchowych relacji narodów koreańskiego i rosyjskiego – powiedział agencji Intefax o. Nikołaj Bałaszow, zastępca departamentu odpowiedzialnego za stosunki zewnętrzne patriarchatu moskiewskiego.
Trzydziestosekundowe spoty reklamowe sieci Media Markt pokazują rodziny, które podczas wieczerzy wigilijnej w euforyczny sposób reagują na otrzymany w prezencie sprzęt elektroniczny. Ich slogan przewodni brzmi: „Święta rozstrzygają się pod choinką”. Przeciwko tej kampanii zaprotestowali arcybiskup Bamberga Ludwig Schick, biskup pomocniczy Monachium Wolfgang Bischof oraz Stowarzyszenie Rodzin Katolickich twierdząc, że instrumentalizuje ona centralne chrześcijańskie święto, redukując je do czystej konsumpcji i obrażając wiernych. Ich zażaleniem zajęła się nawet Niemiecka Rada Reklamy, uznając jednak, że Media Markt nie naruszył niczyich uczuć religijnych. Niektórzy eksperci od wizerunku stwierdzili nawet, że chrześcijanie potrzebują takich prowokujących kampanii, bo zbyt niejasno opowiadają światu, na czym ich wielkie święto faktycznie polega.
Chcąc nie chcąc, biskupi musza dziś zabierać głos w debacie publicznej, dlatego powinni umieć przemawiać w sposób jasny i zrozumiały. Muszą też być ludźmi komunii. To bowiem właśnie oni są widzialnym znakiem jedności swych diecezji. Szczególną rolę biskupów kard. Ouellet dostrzega na polu rozeznawania. Wciąż bowiem pojawiają się nowe charyzmaty. Niektóre mogą nam wadzić, właśnie ze względu na swą nowość. Potem jednak zdajemy sobie sprawę z ich bogactwa. I właśnie biskup musi to wszystko rozeznać. A znaleźć ludzi, którzy potrafią to robić, nie jest łatwo – przyznaje szef watykańskiej Kongregacji ds. Biskupów.
Zacznę od stwierdzenia oczywistości. Wczorajsze wystąpienie w BUW-ie nie było, w sensie literalnym złamaniem nakazu nałożonego przez przełożonych. Nie był to bowiem, przynajmniej literalnie, wystąpienie medialne, a jedynie promocja książki. Inna rzecz, że ksiądz Boniecki, oczywiście wiedział, że zostanie ono odpowiednio nagłośnione, i że wszystkie media, ponownie zacytują jego opinie, za wyrażanie których został wezwany do milczenia. A zatem, choć nie doszło tu do złamanie litery zakazu, to możemy niestety mówić o złamaniu jej ducha. Konsekwentnie więc możemy pytać – niczego nie rozstrzygając, bo od tego są przełożeni księdza – jak jest z duchem posłuszeństwa u ks. Adama Bonieckiego.
Z raportu wynika ,że w latach 1945-2010 około 800 duchownych i pracowników instytucji kościelnych dopuściło się „lekkiej, poważnej lub bardzo poważnej formy agresji”. Raport zaznacza, że wbrew temu co podawały pierwotnie media nadużycia seksualne względem nieletnich nie są problemem typowo katolickim. Skala tego zjawiska w instytucjach niekościelnych jest podobna.Według hierarchów nie jest też prawdą, że do nadużyć dochodzi głównie w instytucjach oświatowych. Molestowanie nieletnich to problem, który dotyczy całego społeczeństwa. Jest natomiast prawdą, czytamy w raporcie niezależnej komisji, że odsetek ofiar jest aż dwukrotnie wyższy w ośrodkach zamkniętych, jak szkoły z internatem czy domy dziecka. Dotyczy to w równym stopniu instytucji o charakterze wyznaniowym (np. katolickich), jak świeckim.
- Wydawało mi się zawsze, że dla człowieka wierzącego najważniejsze przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia polega na „prostowaniu ścieżek” i „równaniu pagórków” przed przyjściem Zbawiciela.Innymi słowy przygotowanie do świąt ma przede wszystkim mieć wymiar duchowy. Prostowanie i równanie to inna nazwa robienia w naszej duszy miejsca dla przychodzącego Zbawiciela. Jest on bowiem Bogiem delikatnym, który nie niszczy wolności człowieka w momencie kiedy do niego przychodzi. Dlatego właśnie przychodzi jako niemowlę, a to genialny znak tego, że musi być przyjęty z miłością i delikatnością jako Ten najmniejszy, ponieważ nie będzie się rozpychał w naszej duszy łokciami. Nie wejdzie do niej nieproszony.
Hitchens wszedł do panteonu nowych ateistów za pośrednictwem dwóch prac. Pierwsza z nich poświęcona była demitologizacji Matki Teresy z Kalkuty. Ujmując rzecz najkrócej zarzucał jej, że była osobą wierzącą, nie podzielała opinii lewaków, a co gorsza sprzeciwiała się aborcji. Później nadszedł czas na manifest nowego ateizmu pod tytułem „Bóg nie jest wielki”. Ale i ta pozycja w istocie nic nie mówiła o Bogu, wiele za to o tym, co Hitchens myśli o Kościele i religiach. A myślał, niewiele przy tym o nich wiedząc, źle. A jednak jego książka stała się czymś w rodzaju Biblii nowych ateistów, którzy czerpią z niej argumenty – szkoda, że tak niewiele warte intelektualne – jak niegdyś z „Podręcznika młodego bezbożnika”.