Wiadomości
Prokuratura, policja, ale też niemała część mediów – od kilku dni – zachowują się tak, jakby w sprawie śmierci Andrzeja Leppera było coś do ukrycia. Samobójstwo jednego z najtwardszych zawodników polskiej klasy politycznej przedstawiana jest jako coś absolutnie oczywistego. Lidera Samoobrony złamać miały długi (a kiedy on ich nie miał), sądy (od początku – dość wybiórczo – ale niezmiennie, był on nimi nękany), relacje z żoną po sprawie Anety Krawczyk (o tym, że wicepremier nie był wzorem wierności małżeńskiej, też wiadomo było nie od dziś)... Ignoruje się przy tym wszystkie te argumenty, które z taką teorią mogą być sprzeczne, ośmieszając je czy uznając za dowód paranoi. A jednocześnie tak prowadzi śledztwo, by istotne podejrzenia nigdy nie mogły zostać potwierdzone lub zanegowane...