Wałęsa broni Kociołka?
Wałęsa, pytany przez przewodniczącego składu sędziowskiego, sędziego sądu okręgowego Wojciecha Małka o informacje na temat wydarzeń grudnia 1970 r., odpowiedział w charakterystyczny dla siebie sposób, że może o tym mówić "bardzo dużo, a jednocześnie niewiele". Odnosząc się do obecności na sali oskarżonych - Stanisława Kociołka oraz Bolesława Fałdasza, jednego z dowódców wojska, tłumiących protest, przyznał, że stał wtedy po przeciwnej stronie barykady. Jednak po chwili stwierdził, że ma "sprzeczne uczucia" dotyczące ich rozliczenia. Wyraził opinię, że cała ta sprawa składa się z trzech rozdziałów: pierwszego - głowy, czyli Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i komunizmu, drugiego - ramienia i ręki, czyli tych ludzi, którzy wykonywali rozkazy głowy, oraz trzeciego - pistoletu i ręki, która strzelała. - Chciałbym, żeby jeżeli mamy rozliczać, to całość - oświadczył były prezydent.