Wiadomości
Niedawno prof. Zdzisław Krasnodębski opisał w „Gazecie Polskiej”, jak po wyborach media zastanawiały się, kto kogo wytnie w PO i kto się umacnia. „Zastanawiamy się, jak kiedyś kryminolodzy czy sowietolodzy, których głównym zajęciem było dociekanie na podstawie nielicznych poszlak, jak zmienia się konstelacja władzy na szczytach ZSRR, jaka jest realna pozycja tego czy innego członka Biura Politycznego. Czy dojdziemy za jakiś czas do takiego, stanu, by analizować, kto zanika z dawnych zdjęć z konwencji Platformy i boiska piłkarskiego, kogo w jakiej kolejności nie wymienia 'Gazeta Wyborcza', kto stoi bliżej premiera Tuska, a kto Dalek podczas państwowych ceremonii” - pisał publicysta. Powoli do tego stanu dochodzimy. I niestety nie dotyczy to tylko PO, choć Polska Zjednoczona Platforma Obywatelska upodabnia się do jedynej słusznej partii nie tylko w zadłużaniu kraju.