„U płodu nie stwierdza się ultrasonograficznie wad narządów wewnętrznych, a zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia ani nie jest zagrożeniem życia”. Takie orzeczenie odmawiające prawa do aborcji wydano Annie (imię zmienione) kilka dni temu w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Jednak już w Warszawie Anna dokonała aborcji. „Trafiają do nas kobiety z całego kraju, które nigdzie indziej nie znajdują pomocy. Ale pierwszy raz spotkałem się z tym, by lekarze na piśmie stwierdzili, że zespół Downa to nie jest "ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu". Najczęściej po prostu odmawiają aborcji i tyle - mówi prof. Romuald Dębski, ordynator oddziału położnictwa i ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Szpitalu Bielańskim” - czytamy w Wyborczej.


Lekarze odmówili zabicia dziecka będącego w 11 tygodniu ciąży argumentując, że dziecko nie ma wady letalnej czyli prowadzącej do śmierci. Psycholog napisała potem, że kobieta nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji w sprawie ciąży. A komisja lekarska uznała, że nie ma wskazań do aborcji. Szpitalna rzeczniczka praw pacjenta, u której Anna szukała pomocy, powiedziała, że podziela zdanie komisji. - Dodała, że mogę próbować w innym ośrodku. Ale nie dostałam żadnej listy placówek, chociaż o to prosiłam. Lekarze wprowadzili tę komisję, by kulturalnie pozbywać się takich kłopotów - ocenia Anna w GW. Gazeta zapytała ordynatorkę kliniki rozrodczości poznańskiego szpitala prof. Janę Skrzypczak czy "ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu" nie jest przypadkiem powodem do aborcji. - Nigdy nie wiadomo, jak głęboko upośledzone będzie dziecko. Są takie, które bez problemów kończą szkołę specjalną. To dziecko nie miało wady serca, USG nie wykazało zmian w innych narządach wewnętrznych – odpowiedziała przytomnie prof. Skrzypczak, która wymieniła o jakie wady chodzi:  bezmózgowie, bezczaszkowie, zespół Edwardsa, czyli ciężkie upośledzenie umysłowe prowadzące zwykle do śmierci w pierwszym roku życia.



- Nikt nie ma prawa odmówić aborcji w przypadku zespołu Downa – mówi w Wyborczej genetyk prof. Jacek Zaremba, dziekan Wydziału Nauk Medycznych PAN. - Nie znam kraju, w którym dopuszcza się aborcję ze względu na wady płodu i w którym Down nie byłby wskazaniem do zabiegu. Upośledzenie umysłowe to jedna z najcięższych dysfunkcji. A zespół Downa to upośledzenie "ciężkie" w rozumieniu ustawy antyaborcyjnej. „Lekarz może odmówić wykonania aborcji, korzystając z klauzuli sumienia. Ale cały szpital nie. Ma z NFZ umowę na usługi ginekologiczno-położnicze, czyli także legalne usuwanie ciąży. Jednak ani NFZ, ani Ministerstwo Zdrowia nie wymagają, by szpital wykazywał w kontrakcie, że pracują w nim lekarze nieodmawiający wykonania aborcji”- informuje Wyborcza.

 

Wczoraj opisywaliśmy historię chłopca ( na zdjęciu), który dziękuje, że nie zabito go gdy zdiagnozowano u niego Zespół Downa. Trudno postawić się w miejscu matki, która dowiaduje się, że jej dziecko będzie chore. Jednak tak samo trudno postawić się w miejscu rodziców, którzy dowiadują się, gdy ich dziecko już jest narodzone, że będzie ono chore nieuleczalnie i będzie cierpieć. Nikt wówczas nie daje im prawa do zabicia tego dziecka. Polskie prawo daje prawo do zabijania dzieci niepełnosprawnych umysłowo i fizycznie jeżeli są one w prenatalnej fazie rozwoju. Jest to prawo nielogiczne, barbarzyńskie i eugeniczne. Lekarze z Poznania zachowali się w bardzo bohaterski sposób odmawiając zabicia dziecka. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w całym „cywilizowanym świecie” stosowano eugenikę, eliminując chore i słabsze jednostki. Wielu eugeników po kompromitacji tej gałęzi „nauki”, przerzuciło się na genetykę. Nadal ich marzeniem jest zbudowanie zdrowego społeczeństwa nadludzi, którzy nie będą chorować i nie będą psuć „gatunku ludzkiego”. Jest to utopia i prowadzi zawsze do eliminacji jednych grup społecznych przez inne.  Genetyka ma wiele osiągnięć i trzeba wspierać jej rozwój. Jednak każdy postęp naukowy ma służyć człowiekowi a nie go eliminować. W niektórych krajach intelektualiści chwalą się, że niedługo Zespół Downa będzie wyeliminowany. Jednak nie stanie się tak poprzez wynalezienie leku na niego. Módlmy się o więcej takich postaw jakie pokazali nam lekarze z Poznania. Tylko dlatego, że wolno w świetle prawa zabijać nienarodzone chore dzieci, nie znaczy, że wolno je  w ogóle zabijać. Jest prawo wyższe od tego ustanowionego przez demokratów.  Nie było przeszkód by kobieta urodziła dziecko i oddało je do adopcji. Naprawdę wiele par jest gotowych by adoptować dzieci niepełnosprawne. Zabijanie ich nie jest odpowiedzią.

 

Ł.A/Gazeta Wyborcza