A gdy zasugerowałem delikatnie, że przestrzenią sztuki jest piękno, które powinno być zresztą częścią triady prawda-piękno-dobro usłyszałem, że jako chrześcijanin nie powinienem odwoływać się do wartości antycznych, a potem, że wartości z antyku powinny w nim pozostać, a nie zaśmiecać nam umysły.

 

I w zasadzie wszystko stało się dla mnie jasne. Wolność bez prawdy, dobra i piękna staje się sataniczna, lucyferyczna, nie podporządkowana niczemu i nikomu. I taka też ma być „sztuka”, którą taka wolność wytwarza. „Msza” Żmijewskiego, której filmowy zapis miałem nieprzyjemność oglądać, doskonale ukazuje istotę takiej sztuki.. „Msza” bez sacrum, bez Chrystusa, jako ćwiczenia aktorskie robi straszne wrażenie. To jest taki artystyczny satanizm, który świętość wykorzystuje do gry. A z mszą świętą ma tyle wspólnego, ile pornografia z seksem małżeńskim.

 

Ten artystyczny nihilizm, brak jakiejkolwiek miary rzeczy przebija także z innych „dzieł” Żmijewskiego. „Berek” przedstawia grupę nagich mężczyzn i kobiet bawiących się w berka w komorze gazowej. I znowu, choć tym razem nie mamy do czynienia z naruszeniem przestrzeni sakralnej, godności Eucharystii (dla samego naruszenia, co pokazują niestety wypowiedzi reżysera), to widać w tym sataniczne naruszenie przestrzeni śmierci. Naruszenie, które służyć ma tylko jednemu: niczym nie podporządkowanemu uobecnieniu wolności. Wolności, która nie służy już prawdzie, pięknu i dobru, a ojcu kłamstwa, który w istocie jest jej współtwórcą.

 

Tomasz P. Terlikowski