„Okolicznością łagodzącą miałby być brak reakcji władz na sygnały o planowanym przez niego zamachu i na to, że dwukrotnie dzwonił na policję, żeby się poddać”- czytamy w „Rzeczpospolitej”. Gazeta podaje również, że według norweskiego prawa, jeżeli przyzna się do czynu (co już uczynił) i będzie współpracował w śledztwie, kara może zostać złagodzona o jedną trzecią.


Obrońcy chcą na dodatek przekonać sąd nie tylko o tym, że część winy za zamach ponoszą władze, bo nie dostrzegły w porę zagrożenia ze strony radykalnych prawicowych poglądów Breivika. Zamierzają również dowieść, że nie strzelał do najmłodszych uczestników obozu na wyspie Utoya, co sąd powinien uznać za okoliczność łagodzącą. Jednak nawet jeżeli Brevik dostanie maksymalny wymiar kary to i tak nie trafi nawet do łagodnej wersji sing-sing. Więzienia w Norwegii to Disneyland w wersji hard z czego cieszą się zresztą postępowcy i naiwniacy wszystkich krajów. Wyrazem tego był kuriozalny tekst Grzegorza Sroczyńskiego w Gazecie Wyborczej, który powstał niedługo po masakrze. „Anders Breivik spędzi najbliższe lata w wygodnej celi bez krat. Będzie mógł korzystać z jazdy konnej, grać w siatkówkę i chodzić na plażę albo do sauny. Tak wyglądają norweskie więzienia. Wyjdzie przedterminowo za jakieś 18 lat. Wszystkim, których to wkurza chciałbym napisać tak: mam nadzieję, że Breivik wyjdzie zresocjalizowany. Że będzie to inny człowiek. Jeśli uda się go przywrócić demokratycznemu społeczeństwu, będzie to wielkie zwycięstwo demokracji. Lepsze niż amerykański spektakl z zamordowaniem bezbronnego Osamy ben Ladena w gaciach.” – piał postępowiec GW. Nic dziwnego, że Europa umiera jak takie elity nią rządzą.


Ja jednak mam lepszy pomysł. Niech Norwegowie wypuszczą Brevika już teraz a za jego czyny aresztują całą prawicę skandynawską ( jeżeli taki twór w ogóle istnieje). Do tego lewica powinna udać się do domów Georga W. Busha i Baracka Oabmy za zrobienie nagonki na ibn Ladena i  zabicie go, wywlec ich z domów i posłać do Legolandu za karę. W ramach prewencji rząd Norwegii, a za nim jego miłośnicy z całej Europy, winni są społeczeństwu eksterminację z przestrzeni publicznej jakichkolwiek przejawów konserwatyzmu. Tak na wszelki wypadek powinni pozamykać wszystkie kościoly. Gdyby tylko takich prawników jak ma Brevik mieli naziści w Norymberdze! Mogliby postulować o odstąpienie od ukarania swoich klientów za „wpływ prawicowej ideologii” i może przemoc domową jakiej doświadczyli brunatni panowie w dzieciństwie. W końcu nawet Hitler miał surowego ojca, który go podobno bił. A przecież środowisko w jakim wychował się zbrodniarz ma wpływ na jego czyny. Nieprawdaż? Oczywiście nawet adwokaci w Teksasie mogliby próbować takich sztuczek. Problemem jednak jest to, że w Norwegii sędziowe mogą łynkąć ich bajeczki...

 

Łukasz Adamski