Terlikowski: Genialnie rozegrany trotyl
Afera z trotylem (tak jak ta związana zamianą zwłok) powinna zmieść ekipę Donalda Tuska. I zapewne by zmiotła, gdyby nie to, że właścicielem „Rzeczpospolitej” nie był już brytyjski Mecom, a Grzegorz Hajdarowicz. Dzięki jego pomocy ekipie Tuska udało się, nie tylko wyjść obronną ręką, z afera związanej z trotylem, ale jeszcze wykorzystać ją do rozprawienia się z resztkami wolnej, mainstreamowej prasy. Po – wszystko na to wskazuje – prawdziwych informacjach o trotylu zwolnieni zostali nie premier czy jego ministrowie, ale Gmyz i Wróblewski.