Odczuwam nagonkę na Kościół, na duchownych ze strony pewnych polityków. Jestem księdzem prawie 30 lat. Na Starym Mieście jestem już 20 lat. Takiej niechęci jaką dziś spotykam wcześniej nie doświadczałem. Zastanawiam się skąd się to bierze? Teologicznie, to wymiar grzechu pierworodnego i można to tak tłumaczyć, że ktoś zamiast bratem, staje się dla drugiego wilkiem.

 

Obserwuję jednak więcej niedobrych zachowań ze strony polityków, tak często wyczulonych, aby nie krzywdzić drugiego człowieka, aby nikogo bezpodstawnie nie oskarżać. Sami mają jednak swoje fobie. Jest dziś chrystianofobia, która dla wielu pogubionych w życiu jest okazją aby katolikom, czy chrześcijanom dołożyć.

 

Muszę dodać, że nie wzbudza to jednak we mnie odruchu nienawiści. Zło możemy tylko niwelować dobrem. Atak na duchowieństwo podczas adwentu mówi mi, że należy przebaczyć, bo wielu nie wie co czyni. Ilu księży robi rzeczy szlachetne, ilu pomaga? Jest bardzo wiele dobra w Kościele, ale to zło błyszczy, gdy dobro jest pokorne i ciche. Zło się propaguje najczęściej z głupoty.

 

Zastanawiam się czasem, co jeszcze musi się stać? Kiedy my powiemy, że dalej już się nie cofniemy, że tak dalej nie może się dziać. Dziś jesteśmy na etapie pytania Pana Jezusa: Dlaczego mnie bijesz? Może przyjdzie jednak taka sytuacja, że powiemy: Nie! Mamy prawo się bronić.

 

To wynika też prawa do godności i szacunku należnej człowiekowi, z przykazania miłości bliźniego, że gdy ktoś drugiemu krzywdę, to trzeba stanąć w obronie poniżanego. Po to, aby człowiek, który robi źle dojrzał do pewnych rzeczy, dojrzał do tego jak wielką mam moc Ten, w którego my wierzymy – podkreśla ks. Bartołd.

 

Not. Jarosław Wróblewski