Terlikowski: Spełnione marzenie antyfaszystów
Zacznijmy od tego, że w istocie akcja protestu była słuszna. Nie może być bowiem tak, że lewackie bojówki medialne (a tak trzeba określić „Gazetę Wyborczą”) ograniczają przestrzeń debaty i uniemożliwiają odbycie spotkania z przedstawicielami Ruchu Narodowego na uczelni, a zaledwie kilka dni później na tym samym uniwersytecie odbywa się wielkie spotkanie z profesor Magdaleną Środą, której poglądy – dla niemałej części społeczeństwa – są także skrajne i nieakceptowalne, a do tego nie mniej polityczne. Albo zatem uznajemy, że uniwersytet jest miejscem debaty, i że obejmuje ona zarówno skrajną lewicę jak i radykalną prawicę, albo uznajemy, że tylko lewacy mają do debat uniwersyteckich prawo. Ale wtedy nie bądźmy zdziwieni, że wypchnięci zaczynają protestować. Z tej perspektywy narodowcy mieli rację.