Terlikowska: Macierzyństwo - zagubiona istota kobiecości
Dawno przestałyśmy być „puchem marnym”. Chcemy być silne, odważne, samowystarczalne. Chcemy być męskie, bo to, co męskie, jest wartościowe. To co kobiece, to zbędny balast. Pozbywamy się czegoś, co stanowi naszą istotę. Kultura widzi nas jako facetów w spódnicy. I temu trendowi się poddajemy. Wrażliwość, empatia, łagodność – cechy te najlepiej odrzucić. Bo one takie kobiece są. Tyle, że takie działanie to gwałt na naturze. Płeć nas bowiem określa i determinuje. To, że urodziłam się kobietą, sprawia, że inaczej myślę, dostrzegam, rozmawiam, słucham, wychowuję. I naprawdę nie mam z tym problemu, że robię coś po kobiecemu. Nie spędza mi to snu z powiek.