Kategoria

Rodzina

Podkategoria: Rodzina

Małgorzata Terlikowska: Mainstream brzydzi się rodziną

Rodzina

Małgorzata Terlikowska: Mainstream brzydzi się rodziną

Kiedy nasze dzieci nie chodziły jeszcze do szkoły wakacje nad Bałtykiem planowaliśmy w czerwcu, przed sezonem. Było cicho, spokojnie, stragany zamknięte na cztery spusty, „mordownie”, w których alkohol lał się strumieniami, także. Po prostu bajka. Parę tygodni później zaczynał się już nadmorski Armagedon. Tak było dziesięć lat temu, kiedy program 500 plus nikomu się nie śnił, tak jest i teraz. Jeśli ktoś w sezonie wybiera najbardziej uczęszczane miejscowości, to sam sobie winien. Jeśli szuka ciszy i spokoju, to nie ten czas, ani ten kierunek. Ładować się świadomie tam, gdzie tłok, ścisk i hałas, żeby wypocząć, to porażka. Ale co kto lubi. Ja nie lubię, więc ani w lipcu, ani w sierpniu się tam nie wybieram. Za to wybrała się Superniania, która bynajmniej nad morzem nie wypoczywa, tylko lustruje polskie rodziny, by tropić „efekt programu 500 plus”: „Ten nawał rodzin z dziećmi bije po oczach (ojej, może po prostu są wakacje – dop. MT). Z jednej strony fantastycznie, bo wiele maluchów pier

Fot. pixabay.com

Rodzina

Języki miłości dla mężczyzn, jak dbać o relacje z żoną

Czy słyszałeś o facecie, który w dziesiątą rocznicę ślubu zaskoczył swoją żonę, „zdeklarowanego nerda”, i urządził przyjęcie weselne dla geeków? Przez osiemnaście miesięcy przygotowywał imprezę pełną nawiązań do ulubionych zjawisk popkulturowych żony. Drużbowie mieli pod garniturami symbole superbohaterów. Każdy poziom tortu weselnego był poświęcony jednemu z ich ulubionych motywów lub seriali telewizyjnych (Superman, Gwiezdne wojny, Firefly i Doktor Who) i odpowiednio udekorowany. Obrączki niósł ich czteroletni syn w stroju Supermana. Ten człowiek zdołał utrzymać sprawę w tajemnicy przed żoną, choć wiedzieli o niej wszyscy znajomi i cała rodzina.

Terlikowska: Zadowoleni jak... wielodzietni

Rodzina

Terlikowska: Zadowoleni jak... wielodzietni

Tam, gdzie się pojawiamy, robimy sporo hałasu i zamieszania. Dlatego niektórzy traktują nas z bardzo dużym dystansem. Może to obawa o liczne dobra materialne, które mogłyby zostać zniszczone przez niemogące usiedzieć w spokoju dzieci, a może to strach przed tym, że jeszcze ktoś się od nas wielodzietnością zarazi. Bo ona bywa zaraźliwa. Nic bowiem tak pozytywnie nie działa jak świadectwo życia innej dużej rodziny. Fakt, nie jest to życie wygodne. Ale w końcu życie to nie sanatorium i warto się zmęczyć. Bo dopiero w perspektywie zmęczenia to ogromne dobro, którego doświadczamy, czyli duża rodzina, w pełni ukazuje swoją wartość. Tak, jest to wszystko okupione trudem i zmęczeniem, ale tym bardziej jest cenne. I warte troski, a nie tylko głupich docinków czy komentarzy, których chcąc nie chcąc musimy wysłuchiwać niemal każdego dnia.

Fot. flickr

Rodzina

Krótka historia... wypoczynku!

Pomiędzy sferą sakralną a profaniczną w życiu społecznym znajduje się czas odpoczynku. To, co przynależy do obowiązku pracy, zostaje zawieszone, a to, co zwykło się oddawać Bogu, już wypełniono. Pomiędzy sferą sakralną a profaniczną w życiu społecznym znajduje się czas odpoczynku. To, co przynależy do obowiązku pracy, zostaje zawieszone, a to, co zwykło się oddawać Bogu, już wypełniono. Wchodzimy w tak zwany wywczas (wkroczenie w czas) – termin, którym Słowianie określali szczególną porę swobody, beztroski, często na łonie natury. Uznawali, że harmonizuje ona okres trudu, wysiłku i cierpienia, sprawiając, że nabieramy duchowej mocy do dalszej wędrówki przez życie. Starożytność Nie każda kultura w równym stopniu doceniała istnienie sfery odpoczynku. Rzymianie łączyli ją ze świętowaniem i określali szerokim terminem feriae, do którego mieli dość pejoratywny stosunek: słynne ignavis semper feriae („lenie zawsze mają święto”). Wszystko to, co odrywa nas od codziennych czynności, jest podej

Terlikowska: „Patodzieci”, ubrania i 500 plus

Rodzina

Terlikowska: „Patodzieci”, ubrania i 500 plus

Upokarzania rodzin ciąg dalszy. Po serii artykułów dotyczących pijaństwa i patologii rodzin wielodzietnych, rachmistrzowie z Bożej łaski zaczęli sprawdzać, na co idą pieniądze, które rodziny dostają w ramach programu 500 plus. Jak widać, przemysł spirytusowy jakoś zysków specjalnych nie odnotował (a przynajmniej o tym na razie cicho), za to ten tekstylny oraz obuwniczy a i owszem. Dziennikarze portalu „NaTemat” odkryli bowiem, że rodzice ruszyli do sklepów, by kupić dzieciom ubrania. Nie, nie poszli do najbardziej ekskluzywnych sklepów, żeby tam szastać gotówką od państwa. Poszli do sieciówek. Tanich sieciówek, żeby przed wakacjami kupić dzieciom nowe buty i ubrania. Po prostu skandal. „Patodzieci” (określenie zaczerpnięte od młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków) objęte programem 500 plus już z samej definicji powinny przecież chodzić gołe i bose. I koniecznie jeszcze umorusane. Po co im ubrania. Ewentualnie mogą donosić coś po bracie lub siostrze. I git. Takie myślnie, jakże

Terlikowska: Kto się boi ślubu w kościele?

Rodzina

Terlikowska: Kto się boi ślubu w kościele?

„Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci” – słowa te to nie pusta formułka powtarzana za kapłanem w pięknych i wzruszających okolicznościach, a publicznie złożona obietnica, która niesie ze sobą określone konsekwencje. Wygłaszana tylko dlatego że tak wypada, że rodzice nalegają, a ciotki i babcie płaczą nad życiem młodych bez ślubu, to pomyłka, która znajduje często odzwierciedlenie w statystykach rozwodowych. Statystykach, które optymistyczne nie są, jeśli zdamy sobie sprawę, że średnio co trzecie polskie małżeństwo się rozpada. Spora grupa z nich to małżeństwa sakramentalne, które ślubowały sobie miłość aż po grób w obecności Boga, kapłana, świadków, rodziny i znajomych. Przysięga małżeńska to także publiczne zobowiązanie do przyjęcia i wychowaniu po katolicku dzieci, którymi młodych obdarzy Bóg. Trudno jednak po katolicku wychowywać dzieci, kiedy samemu nie jest