"Wydobywać soborowe przesłanie spod wielkiej warstwy ludzkiego jazgotu"
Marta Brzezińska: Jak dziś wyglądałby Kościół, gdyby nie Sobór Watykański II?
Kategoria
Sekcja: Duchowość i wiara
Marta Brzezińska: Jak dziś wyglądałby Kościół, gdyby nie Sobór Watykański II?
"Umawiamy się, że będziemy rozmawiać, jeśli nie napisze pan, jak się nazywam i gdzie pracuję. (...) Jeśli będę z panem szczery, to większość proboszczów powie o mnie wszystko, co najgorsze. A ja chcę panu powiedzieć o moich pieniądzach, bo wkurza mnie, co się wygaduje o finansach Kościoła" - zagaja ów tajemniczy anonimowy ksiądz (?), który buduje napięcie niczym bohater amerykańskiego thrillera politycznego spod znaku "Wszystkich ludzi prezydenta".
Jednocześnie biskup Küng mocno skrytykował przeciwstawne programy edukacyjne przedstawiane przez władzę publiczną, która przesłanie dla młodzieży i rodziny ogranicza do „przestrogi przed AIDS oraz poczęciem dziecka”. Zdaniem hierarchy władze nie zwracają uwagi na wartość świadomej decyzji o miłości wyrażonej przez małżeństwo. Dlatego chciałby on, aby to episkopat przejął inicjatywę w tej materii, zwłaszcza ze względu na „wielki głód wiedzy” wśród katolickiej młodzieży .
Główna linia frontu między stanowiskiem katolickim a stanowiskiem „ducha Soboru” przebiegała jednak nie na poziomie episkopatów, a wśród teologów, księży i katolików świeckich. To właśnie spośród tych trzech grup wywodzili się twórcy organizacji „katolickich”, które odwołując się do „ducha Soboru”, angażowały się w prawną legalizację zabijania nienarodzonych - pisze w swojej najnowszej książce poświęconej błędnym recepcjom Soboru Tomasz P. Terlikowski.
W katechezie, poświęconej znaczeniu Soboru Watykańskiego II i bogactwu jego nauczania, papież przypomniał, że Jan Paweł II postrzegał go jako wielkie dobrodziejstwo dla Kościoła XX wieku i "busolę", wskazującą drogę na progu nowego tysiąclecia.
Przewodniczący Rady Konferencji Biskupich Europy kardynał Peter Erdo z Węgier oświadczył na forum zgromadzenia: "Europa musi być ewangelizowana. Potrzebuje tego". Hierarcha przytoczył adhortację apostolską "Ecclesia in Europa", w której Jan Paweł II wyraził zaniepokojenie z powodu "zatracenia pamięci o chrześcijańskim dziedzictwie".
- Ruszyliśmy w niedzielę i cała inicjatywa się coraz bardziej rozkręca. Mamy już kilkadziesiąt zgłoszeń, coraz więcej osób lubi to na Facebooku. Dużo młodych angażuje się w odmawianie różańca. Chcą być liderami ewangelizacji. Dlaczego warto odmawiać różaniec? On zmienia życie. Na to chcę zwrócić uwagę. Wielu ambasadorów naszej akcji mówi, że on daje im siłę każdego dnia.
Kościół w Bangladeszu alarmuje, że islamizacja nieletnich staje się coraz powszechniejszym zjawiskiem. Sprzyja temu milczące przyzwolenie władz i policji. Scenariusz jest prosty. Pośrednicy, przedstawiający się jako pracownicy organizacji humanitarnych zajmujących się edukacją, zgłaszają się głównie do ubogich rodzin, proponując im za niewielką opłatą możliwość kształcenia dzieci. Ponieważ wielu rodziców nie stać na opłacenie edukacji chętnie się na to zgadzają. W istocie dzieci wywożone są do szkół koranicznych, gdzie otrzymują nowe muzułmańskie imię i zmuszane są do przejścia na islam. Część z nich czeka jeszcze gorszy los. Sprzedawane są za granicę, najczęściej do bogatych muzułmańskich rodzin w krajach arabskich, gdzie czeka ich los niewolników.
Jezus Chrystus bowiem nie przyszedł do tych, którzy się dobrze mają, ale do grzeszników, nie do zdrowych, ale do chorych. Istotą chrześcijaństwa, pierwszym krokiem na trudnej drodze do Boga jest uświadomienie sobie, że jestem grzesznikiem, który potrzebuje łaski przebaczenia, przygarnięcia przez Boga. To, że nie zabijam czy nie kradnę nie ma znaczenia, bowiem codziennie upadam, odstępuje od prawa Bożego, od prawa miłości, na setki sposobów okazuje niewierność Bogu, swojemu powołaniu, zadaniom, jakie przede mną stoją. I sam, to jest chyba w tym najważniejsze, nie mogę się z nich podnieść, nie mogę stać się sprawiedliwym w swoich oczach, ani tym bardziej w oczach Boga.
W dniu inauguracji obrad synodu "Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej" arcybiskup stolicy USA, który jest relatorem generalnym zgromadzenia, podkreślił, że na Zachodzie doszło do "drastycznej redukcji praktyk religijnych wśród osób ochrzczonych". Zjawisko to - dodał - sięga lat 70. i 80, kiedy "całe pokolenia odeszły od systemów wsparcia, które ułatwiały przekazywanie wiary".
Ówczesny papież, św. Pius V, był chyba jedynym człowiekiem, który zdawał sobie w pełni sprawę z niebezpieczeństwa. Kiedy zaczął wzywać władców europejskich do wspólnego oporu, okazało się, że protestanckie Niemcy i Francja już paktowały z Konstantynopolem, Anglia zaś odwróciła się od papieża na skutek reformacji i ekskomunikowania przez Kościół Elżbiety I, która teraz po cichu sprzyjała Turkom. Ostatecznie na wołanie papieża odpowiedziały tylko Wenecja, Hiszpania i Zakon Kawalerów Maltańskich. Pod względem militarnym było to niewiele.
Zajęcia trwały łącznie trzy dni, po 12 godzin dziennie. Dotyczyły m.in. stosunków państwo-religia, polityki religijnej Partii Komunistycznej, podstawowych wartości socjalizmu i rozwoju gospodarczego Chin. Na końcu uczestnicy szkolenia musieli przystąpić do egzaminu.
W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” Ewa K. Czaczkowska opisuje spotkanie jakie miało miejsce w Warszawie – Miedzeszynie z ojcem Jamesem Manjackalem, słynnym, światowym charyzmatykiem. Przyjechał on do Polski prowadzić rekolekcje. Przybyło na nie ponad 1500 osób z całej Polski. Podczas modlitwy i Mszy Świętej oraz adoracji Najświętszego Sakramentu, dzięki pokornej i pełnej ufności modlitwie ojca Manjackala, wiele osób zostało uzdrowionych z chorób fizycznych, psychicznych i duchowych. Nastąpiło niesamowite wylanie Ducha Świętego.
W przemowie przed procesem Gabriele powiedział, że działał z miłości do Kościoła, i nie uważa siebie za złodzieja, i nie przyznał się do tego zarzutu, ale przyznał, że kserował dokumenty i, że „zawiódł zaufanie Ojca Świętego”.
Zacznę od kilku słów wyjaśnienia do tekstu, który wywołał ostrą reakcję polemiczną Szymona Hołowni. Mam wrażenie, że polemika ta dotyczyła głównie tego, co w tekście nie było, a zapewne powinno się było znaleźć. Z samą tezą, że to nie biskupi ponoszą odpowiedzialność za upadek Religii TV bowiem Szymon szczgólnie mocno nie polemizował. Z jednym muszę się wszakże zgodzić i przyznać mu to otwarcie: rzeczywiście zabrakło w tekście (ale pojawiały się takie opinie w licznych innych moich wypowiedziach) jasnego stwierdzenia, że uważam zamknięcie produkcji Religia TV za stratę medialną, że dostrzegałem jej wartość (choć często się z jej szefostwem spierałem), i że mam świadomość, że gramy na tym samym boisku, po tej samej (w kwestiach religijnych) stronie, choć zapewne w nieco inny sposób. Ten brak mógł sprawiać wrażenie zadowolenia z upadku Religii TV, a tego we mnie nie ma, i nie było. Porażka prób wprowadzania tematyki katolickiej czy religijnej do mediów nigdy nie cieszy.