Kościół
Śmierć kard. Martiniego była informacją smutną, choć oczywiście nie zaskakującą; dla mnie najsmutniejsze w tym wszystkim były komentarze medialne, skupiające się prawie wyłącznie na ostatnim wywiadzie kardynała, w którym padają różne „mocne” stwierdzenia, jak np. to, że „Kościół pozostał 200 lat w tyle”. Nie ma powodu, by nadawać tej refleksji jakiegoś nadzwyczajnego znaczenia, jak gdyby była ona podsumowaniem życia i posługi Carlo Marii Martiniego. Tymczasem leniwi albo zideologizowani dziennikarze rzucili się na wywiad, próbując zrobić z niego manifest rozmiękczania nauki Kościoła w takich np. sprawach jak eutanazja lub tzw. małżeństwa homoseksualne. Doszło do tego, że niektórzy plotkowali, iż kardynał chciał, by go odłączyć od aparatury medycznej, czyli chciał eutanazji, gdy tymczasem nie był on w ogóle przyłączony do jakiejś aparatury. Abp Bruno Forte, przyjaciel kard. Martiniego, wyraził swe oburzenie tego rodzaju rozsiewanymi plotkami, i wspomina, że kiedy zapytał kardynała, jak