- Taka zabawa, w której tak, a nie inaczej zachował się ksiądz w Lubinie nie była potrzebna. Ksiądz po prostu przeholował. Jako stary harcerz i wychowawca wiem, że nastrój zabawy czasem nawet trochę głupawej potrafi się wszystkim udzielić. Granica została przekroczona. Ksiądz uległ tutaj bardzo głupiemu pomysłowi.
Mówiąc metaforycznie wypuścił ster z rąk i to było bardzo naganne.
Trzeba pamiętać również, że zabawa oglądana z zewnątrz potrafi wyglądać czasem niewłaściwie, choć osoby, które się w nią bawiły wcale tego nie odczuły. Nie wolno jednak ulegać tak bardzo nastrojom. Klimat zabawy nie może tak bardzo osłabić wrażliwości.
Ważna u wychowawcy jest odpowiedzialność za podopiecznych i za to co robi. Tutaj jej zabrakło – dodaje ks. Sikorski.
Not. Jarosław Wróblewski

