Janusz Palikot nie odpuszcza, gdy pojawia się okazja, by uderzyć w Kościół. I dlatego nie odpuści sprawie księdza z Lubina, który wziął udział w żenującym spektaklu otrzęsin w gimnazjum, a do tego zamieścił zdjęcia z tegoż „wydarzenia” na stronie szkoły. Problem z Palikotem jest tylko taki, że w istocie jego zarzuty w ogóle nie dotykają sedna sprawy, którą nie jest zboczenie seksualne, ani tym bardziej erotyzm, ale całkowity zanik wrażliwości męskiej, kapłańskiej i rodzicielskiej. Zanik, za który odpowiada dzisiejsza cywilizacja, a i sam Palikot w stopniu niemałym.
„Ksiądz kazał sobie zlizywać śmietanę z kolana!!! To dowód całkowitej perwersji! Nikt nie ma odwagi zabrać się za zboczeńca! To naprawdę skandal! Gdzie jest prokuratura? Co musi się zdarzyć, aby państwo miało odwagę aresztować księdza? Gwałt i krojenie zwłok? Komunia z ofiar przemocy? Doprawdy, ocieramy się o absurd!” - napisał Palikot na swoim blogu. I rzeczywiście z jednym nie sposób się nie zgodzić. Z tym, że Palikot ociera się o absurd. Nikt nie zarzucał księdzu z Lubina perwersji. Nie ma na nią dowodów, bowiem gdyby tak było, to żenujące zdjęcia nie znalazłyby się na szkolnej stronie internetowej. Takich zboczeń się nie pokazuje, a ukrywa. Jeśli zaś ktoś wrzucił je na stronę szkolną, to dlatego, że zanikła w nim (a szerzej niestety w społeczności szkolnej) świadomość tego, co żenujące, a co nie, tego co dozwolone, a co nie, i wreszcie tego, co godne kapłana i nauczyciela, a co już takim nie jest.
I niestety nie jest to zjawisko wyjątkowe, ograniczone tylko do jednej szkoły. Na Facebooku czy NK można było znaleźć setki zdjęć przedstawiających podobne historie. Z nauczycielami w roli głównej, którzy także nie widzą nic zaskakującego w tym, że ich uczniowie dotykają nosami ich kolan. Nie brak też zdjęć, na których matki stylizują swoje nieletnie córeczki na lolitki, i nastolatek, które nie widzą nic zdrożnego w tym, że do szkoły ubierają się mniej więcej tak, jak na rozbieraną imprezę. I to nikomu, a już na pewno Palikotowi nie przeszkadza. Seksualizacja społeczeństwa jest uznawana za normę, a pewien typ zabaw jest standardem. Głosy oburzenia pojawiają się dopiero, gdy w zabawie uczestniczy ksiądz. Wtedy to, co „normalne” staje się „zboczeniem”.
A przecież od żenady do zboczenia jest jednak bardzo daleka droga. Tego typu otrzęsiny nie powinny mieć miejsca, a ksiądz niewątpliwie nie powinien brać w nich udziału. Wiele wskazuje jednak na to, że to sprawa dla jego przełożonych, którzy powinni na spokojnie pouczyć księdza o godności jego powołania, o męskości i kobiecości, a także o zadaniach nauczyciela, a nie dla prokuratora. Jako żywo bowiem otrzęsiony nie są jeszcze w polskim prawie zakazane, a żenada nie podlega konsekwencjom karnym. Oburzenie, niesmak i mocne poturbowanie medialne są wystarczającą nauczką dla księdza, który chciał po prostu być fajny dla uczniów, i przy okazji przekroczył normy estetyczne i moralne.

