Katolicy płaczą, a Bartoś opluwa Benedykta XVI
- Jestem zmęczony tą serią pochwał i peanów. Kult jednostki, jak za Stalina. Nikt nie zająknął się o krytyce pontyfikatu – mówił w Radiu ZET prof Tadeusz Bartoś. I aż trudno nie zadać mu pytania, czy – po tylu latach w Kościele – nie rozumie on, że katolicy opłakują obecnie rezygnację Ojca. Nie wielkiego przywódcy, ale Ojca świętego? I czy nie uważa on, że gdy ludzie płaczą, nie należy z obrzydzeniem odwracać od nich oczu i z pogardą wypowiadać się o ich uczuciach?