Od rana słucham w radiu, że Kościół zmienia zdanie w sprawie związków partnerskich. A dowodem na tę zmianę na być jedna – jest prawdą, że nieszczególnie rozsądna i wyrażona w nieostrym i nieprecyzyjnym języku – wypowiedź jednego arcybiskupa (fakt, że dość wysoko postawionego). Wypowiedź, o której sam arcybiskup mówi, że została źle zinterpretowana i źle zrozumiana, a wręcz zdeformowana. Ale, kto by się tam przejmował wyjaśnieniami hierarchy, kiedy można dołożyć kolejną cegiełkę do medialnych kłamstw na temat Kościoła i zacząć budować wrażenie, że w istocie zmienia on swoje nauczanie.
I tak, ze spokojem wierzącego katolika, ale jednocześnie niepokojem człowieka, który widzi, że media próbują odwieść ludzi od Kościoła i prowadzić ich ku piekłu, trzeba spoglądać na medialną aferę. Nawet, gdyby arcybiskup Paglia (co prawdą nie jest) powiedział coś, co niezgodne jest z nauczaniem Kościoła, i z Ewangelią, to byłaby to tylko jego osobista, dodajmy nierozsądna, opinią, a nie nauczaniem Kościoła. To ostatnie płynie bowiem z Magisterium Kościoła, z nieomylnego nauczania papieskiego, a nie z wywiadów, błędnie zinterpretowanych przez liberalne media, udzielanych przez arcybiskupów. Szkoda tylko, że nieostre wypowiedzi (a ta była nieostra), a być może chęć przypodobania się liberalnym mediom, stają się podstawą do zwodzenia ludzi. Watykańscy hierarchowie, szczególnie w sytuacji wojny kultur, która toczy się o każdą duszę, powinni szczególnie czuwać nad taką precyzją swoich wypowiedzi, by nie wprowadzały one w błąd i nie rozmywały jasnego biblijnego i katolickiego nauczania.
Tomasz P. Terlikowski
