Abdykacja – rzecz bez precedensu?

Abdykację papieża należy traktować jako wydarzenie unikatowe. Myliłby się jednak ten, kto by myślał iż to pierwszy taki przypadek. W całej relatywnie długiej historii Kościoła miało miejsce wiele abdykacji. Miano najsłynniejszego papieża, który ustąpił należy się Celestynowi V, który swój urząd piastował dość krótko – od piątego lipca do trzynastego grudnia 1294 roku. Ostatnim biskupem Rzymu, zdecydowanym by nie kontynuować posługi był Grzegorz XII, który sprawował pieczę nad Kościołem przez blisko dziewięć lat, tj. od listopada 1406 r. do lipca 1415. Dziś Benedykt XVI staje się kolejnym papieżem, który z własnej woli zrzeka się Piotrowego tronu. Czyni to po przeszło ośmiu latach pontyfikatu. Czym zajmie się papież, nie będąc już papieżem? Do wiadomości publicznej podano iż po ustąpieniu, które będzie miało miejsce 28 lutego roku bieżącego, do czasu wyboru papieża zamieszka w rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo. Następnie, po tym jak z Kaplicy Sykstyńskiej w niebo uniesie się biały dym, kard. Ratzinger zamieszka w jednym z klasztorów klauzurowych na terenie Watykanu. By jednak znak ten na niebie mógł się pojawić, Kolegium Kardynałów zbierze się na konklawe.

 

O historii słów kilka

Ta wciąż dla wielu egzotycznie brzmiąca nazwa, pojawiająca się sporadycznie w świadomości opinii publicznej oznacza zebranie kardynałów zwoływane w celu wyboru nowego papieża. Utrzymuje się iż słowo to pochodzi od łacińskich słów „cum clave” co oznacza „pod kluczem”, choć informacja umieszczona na Wikipedii, z jakiegoś powodu kategorycznie temu zaprzecza. Procedurę wyboru regulują ściśle przepisy zawarte w dokumencie. Zazwyczaj zwołuje się je po piętnastu do maksymalnie dwudziestu dniach od śmierci papieża. Oczywistym jest, że w tym przypadku czas ten liczony będzie od oficjalnej daty abdykacji czyli 28 lutego. Długość trwania konklawe jest różny. Bywało, iż wybór następował  już po kilku głosowaniach (w ciągu dnia odbywają się cztery), ale znane są także przypadki, kiedy wymagało to wielu tygodni, a nawet miesięcy. Rekordowy był czas wyboru Grzegorza X. Konklawe trwało wówczas trzy lata. Nie sposób dokładnie przewidzieć, kiedy faktycznie świat pozna osobę nowego biskupa Rzymu. Media ochoczo kolportują datę Świąt Wielkiej Nocy, i biorąc pod uwagę poprzednie pontyfikaty - ostatnie konklawe trwało zaledwie jeden dzień, wybór bł. Jana Pawła II podobnie – z dużym prawdopodobieństwem można się spodziewać właśnie takiego scenariusza.

 

Procedury i ich ewolucja

Początkowo wybór papieża nastąpić mógł na trzy sposoby. Pierwszym z nich była aklamacja. Polegać miała na jednoczesnym wykrzyknięciu przez kardynałów nazwiska przyszłego Chrystusowego namiestnika. W rzeczywistości, przepis ten nastręczający ogromne trudności w realizacji, był martwy. W 1996 r. potwierdził ten stan rzeczy Jan Paweł II, który ostatecznie zniósł nieużyteczną regulację. Drugim sposobem wyboru miało być rozwiązanie kompromisowe (dogadywanie się pomiędzy nieformalnymi grupami kardynałów w celu wyboru kandydata najbardziej akceptowalnego). Trzecią i jedyną obecnie obowiązującą drogą jest tajne głosowanie. Najnowszym dokumentem, który reguluje przebieg konklawe jest wydany w 1996 r. przez Jana Pawła II „Universi Dominici Gregis”, którym wprowadził on kilka istotnych zmian. Podczas, gdy do tej pory rezultat pozytywny głosowania wymagał bezwzględnie dwóch trzecich głosów, papież zdecydował iż po dwu tygodniach niepowodzeń, wystarczyć będzie zwykła większość. Tę zmianę w swoim liście z 2007 r. ostatecznie zniósł  Benedykt XVI ponownie przywracając bezwzględną wymaganą większość 2/3 głosów jako decydującą i niepodważalną.

 

Tajne przez poufne

By móc wziąć udział w konklawe, kardynał w chwili głosowania nie może mieć ukończonych osiemdziesięciu lat, a maksymalna liczba głosujących wynosić więcej aniżeli 120. To oznacza iż w tym roku uprawnionych do głosowania będzie 117 kardynałów. Z uczestnictwem w wyborze papieża wiążą się ściśle określone rygory, które mają zapewnić bezstronność wyboru i możliwie utrudnić polityczne rozgrywki. Konklawe ma charakter tajny. Za złamanie tego zakazu, każdemu uczestnikowi grozi ekskomunika. Art. 44 „Universi Dominici Gregis”, jest w tej kwestii nieprzejednany i brzmi następująco:

„Kardynałowie elektorzy od początku czynności wyborczych aż do chwili, kiedy nastąpi wybór i zostanie publicznie ogłoszony, winni powstrzymać się od prowadzenia korespondencji listownej, telefonicznej lub komunikowania się przy pomocy innych środków z osobami nie związanymi ze środowiskiem, w którym dokonuje się wybór(…)”

 

Nie lękajcie się!

Zmiana stanowiska na Stolicy Piotrowej to zawsze wydarzenie o wielkiej wadze. Nie tylko dla Katolików, ale całego świata. Nie sposób o tym zapomnieć. Jako wierny, nie mogę ulec lękom, obawom, zamartwiać się czy z drugiej strony ekscytować personaliami, snuć domysły, teorie spiskowe dziejów czy projekty rzekomej kompleksowej naprawy Kościoła. Niewiele jestem w stanie poradzić, a wiedza choćby najciekawsza, nie jest wartością samą w sobie, jeśli nie przybliża do Boga. Dlatego jedyne co mogę ofiarować to gorliwa modlitwa. Niech tak ważne wydarzenie będzie zaproszeniem do duchowego radykalizmu, o którym wspomina Robert Tekieli. W tych najważniejszych dla Kościoła chwilach, otoczmy całe Kolegium Kardynalskie szczególną modlitwą.

 

Zanim zaczniemy fetować

Zanim z komina Kaplicy Sykstyńskiej w niebo uniesie się biały dym, a w uszach wiernych po raz drugi w tym tysiącleciu zabrzmi okrzyk „Habemus papam!”, zanim kardynałowie odetną się od świata w Domus Sanctae Marthae, czeka nas pożegnanie papieża, który usuwa się w cień. Papieża, który w trakcie swojego pontyfikatu okazywał wiele serca swoim wiernym, który stał na straży wartości i niemalże do znudzenia ostrzegał przed relatywizmem. Papieża, który pomimo, że jest wielkim naukowcem, teologiem, któremu Jan Paweł II powierzył niegdyś urząd Kongregacji Nauki Wiary, potrafił otworzyć się na ludzi i przekuć całą swoją energię w duszpasterstwo, a jednocześnie znalazł czas by wydać dzieło w zrozumiały, ale nie uproszczony sposób dotykające tajemnicy jaką jest życie Jezusa z Nazaretu. Temu kapłanowi, jak nikomu innemu na świecie potrzebna jest teraz modlitwa. Niech Matka Boża z Lourdes, patronka wszystkich chorych, w której dzień zdecydował się ogłosić tę trudną decyzję ma go w swojej opiece, by z godnością i siłą zniósł wszelkie cierpienia trwając wiernie przy Chrystusie na krzyżu.

 

 

Maciej Chamier Cieminski