Wiadomości
„Nie musisz latać (na akcje bombardowania), jeśli jesteś szalony, ale nie chcąc latać dowodzisz, że nie jesteś szalony, bo tylko wariat może chcieć brać udział w niebezpiecznych akcjach”. Ta krótka wykładnia słynnego paragrafu 22 z powieści Josepha Hellera jak ulał pasowała do rzeczywistości w PRL. Kiedy ktoś próbował się w tej rzeczywistości zachować racjonalnie, wkraczała tajna broń - właśnie w postaci paragrafu 22, w którym rządziła żelazna antylogia: kiedy niemal wszystkie zachowania są patologiczne, kluczem do zrozumienia rzeczywistości jest absurd. Tylko w kontekście logiki z paragrafu 22 można zrozumieć to, co wydarzyło się 1 sierpnia wieczorem przy wejściu na Cmentarz Powązkowski w Warszawie. Ci, którzy o tej porze znaleźli się przy bramie wejściowej do miejsca pochówku tysięcy Powstańców, mogli obejrzeć następującą scenę: na cmentarz ciągnie nieprzerwany pochód ludzi. Idą grupami i pojedynczo, nie brakuje rodzin z dziećmi, księży, Powstańców z wnukami, idą z biało czerwonymi m