Pamiętamy, jesteśmy, będziemy
Już sama modlitwa była niesamowitym przeżyciem. Obecność duchownych różnych wyznań i religii przypominała, że Warszawa przed wojną była innym miastem, że żyli tu obok siebie nie tylko Polacy i Żydzi (miejsce, z którego pochodzę było przed wojną całkowicie żydowskie), ale też niemało luteran (których biskup oddał życie za wierność Polsce, choć nosił niemieckie nazwisko), reformowanych i prawosławnych. Oni nadawali naszemu miastu koloryt, ale też ginęli wraz z nim w czasie powstania warszawskiego. I dlatego tak istotne było, żeby modlić się za nich razem do tego samego Boga, który przyjął polską ofiarę.