W ramach obowiązującego obecnie tzw. kompromisu aborcyjnego w Polsce można zabijać nienarodzone dzieci w trzech przypadkach: gdy ciąża zagraża życiu matki, gdy dziecko zostało spłodzone w wyniku czynu zabronionego oraz, gdy istnieje podejrzenie, że dziecko urodzi się upośledzone albo dotknięte nieuleczalną chorobą zagrażającą jego życiu.
W przypadku poczęcia dziecka w wyniku czynu zabronionego zabicie dziecka jest w Polsce możliwe do 12. tygodnia życia płodowego. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i dopuszczalności przerywania ciąży nie precyzuje natomiast do kiedy można zabijać dzieci w innych przypadkach. Gdy zachodzi podejrzenie choroby dziecka mowa jest o tym, że zabić można „do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej”. W przypadku zagrożenia życia matki nie ma żadnych regulacji czasowych.
Niestety nie wiadomo, jak rozumieć takie zapisy ustawy. Ministerstwo Zdrowia zapytane przez redakcję portalu Fronda.pl, do jakiego momentu można zabić nienarodzone dziecko, jeśli istnieje podejrzenie, że jest chore, wyjaśnia, że moment ten określają lekarze. - To, kiedy płód zdolność taką (życia poza organizmem matki – red.) osiąga, jest ustalane przez specjalistów w tej dziedzinie – tłumaczy w piśmie do portalu Fronda.pl Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. Jak wynika z innych pism resortu w ten sam sposób określa się granicę czasową, do której można zabić dziecko, gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety.
Jak tłumaczy portalowi Fronda.pl Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia, nie ma żadnych procedur, określania do jakiego momentu można dziecko zabić w tych przypadkach. - To sformułowanie to słowo wytrych. Ono nic nie oznacza – tłumaczy poseł PiS. Piecha zaznacza, że moment osiągnięcia przez dziecko „zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej” zależy w ogromnej mierze od rozwoju medycyny. - Za moich czasów – 30 lat temu, przyjmowało się, że dziecko urodzone w 28. tygodniu ciąży nie ma szans na przeżycie. Dziś wiemy, że dziecko urodzone nawet w 24. tygodniu ma szanse normalnie żyć – zaznacza Piecha.
Rozmówca portalu Fronda.pl uważa, że zapis zawarty w ustawie jest niebezpieczny. - Odsyłanie do momentu uzyskania przez dziecko możliwości samodzielnego przeżycia są bardzo płynne. Tego w ustawie być nie powinno. Tego momentu nie da się bowiem dobrze ustalić – tłumaczy Piecha. Zaznacza, że w ostatnich tygodniach ciąży rozwijają się bardo płuca dziecka. - Nikt nie jest w stanie przewidzieć, na jakim etapie rozwoju znajdują się płuca danego dziecka – tłumaczy były wiceminister. Zaznacza, że w całej sytuacji mówi się również o podejrzeniu upośledzenia dziecka. - To jest kuriozum. Nie wiem, jak lekarze w Polsce radzą sobie z tymi zapisami – zaznacza.
Bolesław Piecha wyraził zdziwienie treścią maila, który otrzymała redakcja portalu Fronda.pl. - Ja nie znam specjalistów, którzy są w stanie autorytatywnie stwierdzić, kiedy dziecko ma zdolność do samodzielnego życia. Może Pan rzecznik (Ministerstwa Zdrowia – red.) zna... - mówi Piecha. Tłumaczy, że nie ma żadnego ciała czy organu, które wydawałoby jakiekolwiek wytyczne w tej sprawie.
Obecne przepisy są więc otwartą furtką dla lekarzy, którzy mogą w sposób elastyczny interpretować regulacje zawarte w ustawie. To od ich uznania zależy, do kiedy można zabić dziecko, wobec którego istnieją podejrzenia o chorobie lub wadzie genetycznej. Jednak Bolesław Piecha jest zdania, że lekarze nie zabijają dzieci później niż do 12. tygodnia ciąży. - Ta cezura czasowa, która występuje w przypadku poczęcia dziecka w wyniku czynu zabronionego, jest uznawana przez lekarzy w każdym przypadku. Nie sądzę, żeby ktoś prowokował i przeprowadzał takie zabiegi później – dodaje Piecha.
Entuzjazmu posła Piechy nie podziela wielu działaczy prolife. Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO zaznacza, że szczególnie groźna jest sprawa zabijania dzieci, gdy ciąża zagraża życiu matki. - Niewykluczone, że w Polsce zabija się dzieci nawet stosując tzw. aborcję przez częściowy poród (dzieci zabija się tą metodą w ostatniej fazie ciąży - red.). Nikt w tej sprawie nie prowadzi statystyk, nikt nie wie jak to wygląda. Przez brak regulacji oraz fakt, że na mocy ustawy dane są objęte tajemnicą, nie jesteśmy w stanie w ogóle tego sprawdzić – mówi portalowi Fronda.pl Dzierżawski. W jego ocenie przekonanie Bolesława Piechy, że lekarze uznają cezurę 12. tygodni w każdym przypadku, jest nieuzasadnione. - Nie ma wątpliwości, że aborcje eugeniczne, związane z podejrzeniem choroby dzieci, są przeprowadzane nawet pod koniec drugiego trymestru ciąży – tłumaczy działacz prolife.
W ocenie Mariusza Dzierżawskiego obecna ustawa aborcyjna jest nieprecyzyjna. - Wskutek tego pozostawia ogromną liczbę furtek aborcyjnych, które są nieustannie poszerzane. Tę ustawę trzeba zmienić na lepszą - taką, która nie będzie pozwalała zabijać dzieci w ogóle – zaznacza Mariusz Dzierżawski, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "stopaborcji".
Stanisław Żaryn

