Johann: Wigilia na Rakowieckiej
Zacznę od krótkiej osobistej refleksji. Była sobota, 12 grudnia 1981 roku. Późnym wieczorem w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal w Warszawie kończyło się spotkanie z udziałem uczestników Kongresu Kultury Polskiej i gorąca dyskusja wokół wolności słowa. Nastroje nie najlepsze, ale też odrobina satysfakcji, że tak w miarę swobodnie możemy rozmawiać o władzy, o codziennych problemach, roli „Solidarności” w socjalistycznym obozie. Pamiętam słowa, które wówczas wypowiedział jeden ze znanych literatów: „Ilekroć władza sprzeniewierzyła się prawu, społeczeństwu, tyle razy dostawała po łapach”. Nie wiedział, że za kilka godzin to społeczeństwo dostanie ciosy, po których przez długi czas nie będzie mogło się podnieść, i że stracimy tę namiastkę wolności.