Kościół
Nie chodzi mi, rzecz jasna, o ten karnawał, który potrwa jeszcze tylko parę dni i skończy się jak zwykle posypaniem głów popiołem. Bo przecież nie ma nic złego w tym, że człowiek chce czasem potańczyć i niezdrowo zjeść – byle tylko w granicach rozsądku i przyzwoitości. Nawet w czasach trudniejszych niż nasze ludzie też potrafili się bawić, aby życie nie składało się z samych umartwień i trudów, bo byłoby nie do zniesienia. Jak pisał biblijny mędrzec Kohelet, musi być tylko właściwy czas na wszystkie sprawy pod słońcem. Nawet Pan Jezus chodził na wesela i usprawiedliwiał swoich uczniów, którzy w Jego obecności nie przejmowali się zbytnio postami. Ale wszystko do czasu…Problem tkwi w rozpoznaniu owego czasu i uszanowaniu granic rozsądku. Widać już przecież rychłe zakończenie karnawału, który przez ostatnie kilkadziesiąt lat zafundował sobie nasz zachodni świat. Wzrost zagrożenia ze strony radykalnych islamistów jest zaledwie jednym z wielu sygnałów nadchodzącego końca naszej cywilizacji.