Wiadomości
Zacznijmy od dobrych informacji. Troje lewicowych kandydatów dostało potężnego łupnia. Janusz Palikot i Magdalena Ogórek z marzeniami o zdobyciu serc Polaków (i Polek też) mogą się na razie pożegnać. A Bronisław Komorowski, który ewidentnie postanowił zawalczyć o antykatolicki, przeciwny tradycji i rodzinie elektorat boleśnie przekonał się, że w Polsce nie da się z nim wygrywać wyborów. Dopóki (oby już niebawem były) prezydent zgrywał umiarkowanego konserwatystę mógł liczyć na większość wyborców, gdy jednak włączył się otwarcie w walkę z Kościołem podpisując konwencję przeciw przemocy czy grzmiąc przeciwko rzekomym fundamentalistom przekonał się, że z taką postawą wygrać się nie da. Polacy wprawdzie nie we wszystkim zgadzają się z Kościołem, ale nagonki na niego nie lubią. I dlatego choć Komorowski przejął elektorat lewicy (głosujący na niego z bólem zębów i ściśniętymi pośladkami), to utracił środek. I przegrał.