Skandal

Alsulutny skandal! Żurek chce wystawiać sędziom rachunki za orzekanie

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zamierza uruchomić pozwy regresowe przeciwko sędziom powołanym po 2018 roku z udziałem ówczesnej Krajowej Rady Sądownictwa. Chodzi o odzyskanie od nich pieniędzy wypłacanych przez Polskę na podstawie wyroków lub ugód zawieranych przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

3 min czytania
Waldemar Żurek
Waldemar Żurek · fot. via gov.pl

– Chciałbym zobaczyć przed końcem sierpnia już konkretne decyzje procesowe – zapowiedział Żurek podczas posiedzenia KRS. Minister poinformował, że prowadzone są rozmowy z Prokuratorią Generalną i ministrem Maciejem Berkiem.

Plan przedstawiany jako obrona budżetu państwa może jednak stać się mechanizmem wywierania finansowej presji na sędziów. Zamiast rozwiązać spór ustawowo, władza wykonawcza próbuje obciążyć jego konsekwencjami ludzi, których wcześniej państwo powołało na urzędy sędziowskie.

Minister chce karać za wykonywanie urzędu

Sędziowie, przeciwko którym Żurek zamierza kierować pozwy, nie objęli stanowisk samodzielnie. Zostali powołani przez prezydenta Rzeczypospolitej na podstawie wniosków KRS i nadal dysponują aktami powołania, których żaden właściwy organ nie unieważnił.

Konstytucja stanowi, że sędziowie są powoływani przez prezydenta na wniosek KRS, są niezawiśli i podlegają wyłącznie Konstytucji oraz ustawom. Gwarantuje im również zasadę nieusuwalności. Spór dotyczący sposobu wyłonienia członków Rady nie może więc automatycznie prowadzić do uznania tysięcy nominacji za nieistniejące.

Żurek twierdzi tymczasem, że wskazani sędziowie „nie tworzą sądu”, a samo ich pojawienie się w składzie orzekającym powoduje szkodę dla państwa. – Apelowałem do tych osób, żeby się powstrzymały od orzekania – mówił minister.

Takie stanowisko prowadzi do niebezpiecznego odwrócenia zasad państwa prawa. Minister będący politykiem i jednocześnie prokuratorem generalnym próbuje decydować, którzy sędziowie mogą wykonywać urząd, mimo że nie dysponuje konstytucyjnym prawem do unieważniania prezydenckich nominacji.

Groźba odpowiedzialności finansowej może wywołać efekt mrożący. Sędzia otrzymuje czytelny sygnał: jeżeli będzie orzekał wbrew oczekiwaniom obecnej władzy, za kilka lat może zostać pozwany i obciążony kosztami ugód zawartych przez Skarb Państwa.

– Chcą karać za to, że sędziowie sądzą – skomentowała Dagmara Pawełczyk-Woicka. Była przewodnicząca KRS określiła pomysł jako „totalny odlot” i ostrzegła przed polityczną nagonką na osoby wykonujące konstytucyjne obowiązki.

Wątpliwe jest także przedstawianie regresu jako prostego i niemal automatycznego mechanizmu. Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych wymaga łącznego spełnienia kilku przesłanek: wypłaty odszkodowania, zawinionego działania konkretnej osoby oraz formalnego stwierdzenia rażącego naruszenia prawa. Nie wystarczy zatem polityczna deklaracja ministra ani samo powołanie się na wyrok ETPC.

Strasburg próbuje rozstrzygać już nie tylko sprawy, ale także decydować o ustroju Polski

Krytycznej oceny wymaga również kierunek obrany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. W wyroku pilotażowym w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce ETPC wyszedł poza ocenę indywidualnego postępowania i uznał sposób powoływania sędziów z udziałem KRS po 2017 roku za problem systemowy.

Trybunał wskazał Polsce konieczność wprowadzenia „odpowiednich środków ustawodawczych i innych”, odnosząc się do organizacji KRS, Sądu Najwyższego oraz procedury nominacyjnej. W praktyce Strasburg zaczął więc próbować wpływać nie tylko na ochronę praw konkretnego skarżącego, lecz również na kształt konstytucyjnych organów polskiego państwa.

To poważne rozszerzenie roli międzynarodowego trybunału. Europejska Konwencja Praw Człowieka powinna chronić jednostkę przed naruszeniami ze strony państwa, a nie zastępować krajowego ustawodawcę, sąd konstytucyjny i organy odpowiedzialne za kształtowanie ustroju wymiaru sprawiedliwości. Nie posiada to tego żadnych uprawnień.

Co istotne, z orzeczenia ETPC nie wynika nakaz pozywania poszczególnych sędziów. Strasburg mówi o działaniach ustawodawczych podejmowanych przez państwo. Pomysł przerzucenia odpowiedzialności na konkretnych orzekających jest zatem polityczną koncepcją Żurka, a nie obowiązkiem wynikającym z orzeczenia.

ETPC odroczył około 900 podobnych spraw przeciwko Polsce do 23 listopada 2026 roku, dając władzom czas na przyjęcie rozwiązań systemowych. Sam Trybunał przyznaje więc, że problem wymaga regulacji ustawowej, a nie prowadzonej naprędce akcji finansowego zastraszania sędziów.

Szczególnie kontrowersyjna jest sytuacja, w której polski rząd zawiera ugody i wypłaca odszkodowania, a następnie zamierza obciążać ich kosztami sędziów. Państwo najpierw decyduje o zapłacie, a później samo wskazuje osoby, które mają zwrócić pieniądze. Tak skonstruowany mechanizm może zostać wykorzystany jako instrument selektywnego nacisku na środowisko sędziowskie.

Działania Żurka nie kończą chaosu prawnego. Przeciwnie – dokładają do sporu o nominacje sędziowskie groźbę osobistej odpowiedzialności majątkowej.

Źródło: mp/PAP, wPolityce.pl, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej