Polityka

Robert Kwiatek: Gdy mnie zamkną, a to kwestia czasu, pamiętajcie

Robert Kwiatek przestrzega przed bezkrytycznym przyjmowaniem medialnych oskarżeń i niszczeniem ludzi na podstawie jednostronnych relacji. We wpisie opublikowanym na Facebooku odwołał się do sprawy Anny K. – byłej opiekunki Jerzego Ż., której wypowiedzi wykorzystano podczas kampanii prezydenckiej do atakowania Karola Nawrockiego.

2 min czytania
Aleksandra Dulkiewicz odznacza Annę K.
Aleksandra Dulkiewicz odznacza Annę K. · fot. Screenshot - YouTube

–Gdy mnie zamkną, a to kwestia czasu, gdy usłyszycie, że jestem złodziejem, przestępcą, podpalaczem, hejterem, kłamcą, nim mnie osądzicie na podstawie fałszywych zarzutów i świadków, zastanówcie się, czy to jest prawdą – napisał Kwiatek.

Autor wpisu zwrócił uwagę, że przekaz odpowiadający politycznym uprzedzeniom bywa przyjmowany bez sprawdzania faktów. – Co powie ta stacja lub inna, to „święta prawda” – a może jednak „gówno prawda”? Fakty są bez znaczenia, często nawet gdy docierają, nie przekonują nas. Liczą się uprzedzenia, bo to nam pasuje do naszej „bańki” – ocenił.

Sąd potwierdził trzyletnią karę więzienia

Anna K. wystąpiła w maju 2025 roku w materiale Onetu jako była opiekunka Jerzego Ż. Twierdziła wówczas, że Karol Nawrocki po przejęciu mieszkania seniora nie zapewniał mu deklarowanej pomocy. Jej wypowiedzi były następnie szeroko powtarzane przez media podczas kampanii prezydenckiej.

15 lipca 2026 roku gdańska policja poinformowała o zatrzymaniu 50-letniej kobiety poszukiwanej na podstawie nakazu doprowadzenia do odbycia kary trzech lat pozbawienia wolności za oszustwo. Policja nie ujawniła jej danych, jednak Sąd Okręgowy w Gdańsku potwierdził Telewizji Republika, że zatrzymaną była Anna K. Kara została orzeczona prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe w sprawie X K 848/22.

Wcześniej ten sam sąd informował media o innych wyrokach dotyczących Anny K., obejmujących oszustwa i posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami. Rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku potwierdził również, że figurowała ona jako osoba karana.

–Nim dołączymy do tych, co pierwsi kamień do ręki biorą, należy zadać sobie pytanie, czy faktycznie rzucamy nim w winnego, a nawet jeżeli tak, to czy warto realizować scenariusz tych, którzy nami manipulują – napisał Kwiatek. Zaznaczył jednocześnie, że nie zamierza osądzać Anny K., lecz domaga się ujawniania informacji pozwalających odbiorcom samodzielnie ocenić wiarygodność medialnych źródeł.

–Dać się oszukać, pomylić – nic złego. Trwać w kłamstwie, gdy już o nim wiem, to głupota – podsumował.

Prawomocne skazanie Anny K. rodzi więc uzasadnione pytanie, czy media przed przedstawieniem jej jako istotnego świadka dostatecznie dokładnie sprawdziły jej przeszłość i wiarygodność.

Pełny wpis Roberta Kwiatka – ZOBACZ.

Źródło: Facebook/Robert Kwiatek, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej