Pierwszy problem dotyczy rosyjskich planów rozwoju Północnej Drogi Morskiej. Według dokumentów rosyjskiego instytutu badawczego, opisanych przez media, chińskie systemy napędowe i sterowe dla dużych statków arktycznych mogłyby zostać dostarczone dopiero po złagodzeniu sankcji. Bez tych urządzeń Rosja ma poważny problem z budową tankowców i gazowców najwyższej klasy lodowej.
Jeszcze większa gra toczy się wokół gazociągu Siła Syberii 2, który miał transportować do Chin nawet 50 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Projekt pozostaje przedmiotem przeciągających się negocjacji. Według Lucasa Pekin ma domagać się ceny zbliżonej do obowiązującej na rosyjskim rynku wewnętrznym – około 50 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Byłaby to zaledwie jedna piąta stawki proponowanej przez Kreml.
Dawni partnerzy przestają oglądać się na Moskwę
Chiny mogą negocjować twardo, ponieważ mają dostęp do wielu źródeł energii. Rosja po utracie większości europejskiego rynku gazowego potrzebuje natomiast chińskiego odbiorcy znacznie bardziej niż Pekin rosyjskiego dostawcy. Moskwa, która chciała przedstawiać zwrot ku Azji jako strategiczny sukces, coraz częściej występuje więc w roli słabszego partnera.
Jej malejącą siłę dostrzegają również państwa dawnej strefy wpływów. Kazachstan wprowadza od 27 lipca sześciomiesięczne ograniczenia dotyczące większości importu pszenicy, obejmujące także dostawy z Rosji. Decyzja ma przede wszystkim chronić kazachskich producentów, ale jednocześnie pokazuje, że członkostwo w kierowanej przez Moskwę Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej nie powstrzymuje już Astany przed obroną własnego rynku.
Jeszcze mocniejszy sygnał nadszedł z Azerbejdżanu. Prezydent Ilham Alijew ponownie zadeklarował poparcie dla integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy. Radził Ukraińcom, by „nigdy nie godzili się na okupację”. Kreml oficjalnie uznał stanowisko Baku za błędne.
Także Armenia ogranicza zależność od Rosji. Premier Nikol Paszynian zapowiedział odbudowę odcinków kolejowych prowadzących w stronę Turcji i Azerbejdżanu, nawet bez rosyjskiej pomocy. To szczególnie wymowne, ponieważ armeńską siecią kolejową na podstawie umowy koncesyjnej zarządza spółka należąca do Kolei Rosyjskich.
Nie oznacza to, że Chiny odwracają się od Rosji całkowicie. Chińskie firmy nadal pozostają ważnym źródłem elektroniki, maszyn i produktów podwójnego zastosowania, a Pekin sprzeciwia się obejmowaniu swoich przedsiębiorstw unijnymi sankcjami za wspieranie rosyjskiego przemysłu wojennego.
Zmienia się jednak charakter tej relacji. Im więcej rynków, technologii i wpływów traci Moskwa, tym więcej może zażądać Pekin. Rosja nie buduje równorzędnego sojuszu z Chinami – coraz częściej płaci gospodarczo i politycznie za chińskie wsparcie.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.