Szokujące

Wiedeń. „Wolę umrzeć, niż z nimi pójść” - wykrzyczała 12-letnia dziewczynka

Ciężko straumatyzowana 12-letnia dziewczynka wyskoczyła z okna pierwszego piętra, gdy po zmianie placówki pojawił się po nią mężczyzna, mimo że pracownicy wcześniej wyraźnie ostrzegali przed jej panicznym lękiem przed mężczyznami. Dziecko doznało licznych złamań i urazu wielonarządowego. Sprawa stawia pod znakiem zapytania standardy wiedeńskiej opieki nad najbardziej bezbronnymi podopiecznymi.

2 min czytania
Pracownik austriackiej opieki społecznej
Pracownik austriackiej opieki społecznej · fot. Screenshot - X

Do zdarzenia doszło 1 marca 2026 roku podczas przenoszenia dziewczynki do placówki prowadzonej przez stowarzyszenie Homebase. Według dokumentów opisanych przez „Kronen Zeitung” dziecko miało za sobą wielokrotne krzywdzenie i na widok mężczyzn reagowało skrajnym lękiem. W zaleceniach zapisano, że przekazanie powinno odbyć się spokojnie, bez presji czasu i z udziałem kobiet.

Nowa placówka miała zostać poinformowana o stanie dziewczynki. Mimo to wysłano po nią mężczyznę o bardzo charakterystycznym wyglądzie: z tatuażami na twarzy, rozszerzonymi tunelami w uszach i przykręcanymi do czoła rogami. Nie ma podstaw, by na podstawie samego wyglądu określać go jako satanistę. Kluczowe jest jednak to, że dla dziecka cierpiącego na paniczny lęk przed mężczyznami taka osoba mogła stanowić dodatkowo silny i łatwy do przewidzenia bodziec traumatyczny.

Instytucje miały chronić dziecko, a spotęgowały jego strach

Według opisywanych protokołów 12-latka zamknęła się w pokoju i odmówiła wyjścia. Mężczyzna miał postawić jej ultimatum, zapowiadając, że jeżeli nie otworzy drzwi, wejdzie do środka bez względu na jej zgodę.

Przerażona dziewczynka wydostała się przez okno pierwszego piętra i skoczyła na beton. Leżąc na ziemi, miała krzyczeć: „Wolę umrzeć, niż z nimi pójść”. Wiedeńskie pogotowie potwierdziło, że doznała złamań ręki i nogi oraz urazu wielonarządowego.

W przypadku dziecka po doświadczeniu przemocy obowiązkiem służb powinno być ograniczenie stresu, zapewnienie poczucia kontroli oraz unikanie osób i sytuacji wywołujących wcześniejsze traumatyczne reakcje. Tutaj zrobiono niemal dokładnie odwrotnie: zignorowano prośbę o kobiecą obsadę, zastosowano presję i zagrożono siłowym wejściem do pokoju.

Jeszcze większe oburzenie wywołuje stanowisko władz Wiednia. Biuro odpowiedzialnej za opiekę nad młodzieżą wiceburmistrz Bettiny Emmerling przekazało, że nadzór MA 11 zbadał zdarzenie, ale „nie stwierdzono fachowego uchybienia” po stronie Homebase. Samo stowarzyszenie nie odpowiedziało natomiast na pytania „Kronen Zeitung”.

Źródło: mp/Heute.at, Junge Freiheit, Kronen Zeitung, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej