Nie jest to wprawdzie zaskoczenie, to już przecież trzeci budżet koalicji 13 grudnia, realizowany w podobny sposób, gigantyczne deficyty budżetowe, dochody budżetowe zdecydowanie niższe od tych zaplanowanych ( w I półroczu 2026 roku te podatkowe, są niże o blisko 40 mld zł od tych planowanych) i brak pieniędzy w zasadzie na wszystko. Ten brak środków budżetowych na wszystkie dziedziny finansowane z budżetu, widać było już w pierwszym roku rządów Tuska, ale to co dzieje w trzecim roku tych rządów, wygląda zupełnie dramatycznie, co szczególnie widać w finansowaniu ochrony zdrowia.
2. Przypomnijmy, że blisko 124 mld zł deficytu budżetowego za 6 miesięcy tego roku, to fragment większej całości, czyli pogłębiającej się zapaści polskich finansów publicznych w ciągu już ponad 2,5 roku rządów koalicji 13 grudnia i to mimo przyzwoitych poziomów wzrostu PKB w każdym z tych lat. Już pod koniec października 2024 roku, rząd Tuska zdecydował się na nowelizację budżetu, w wyniku której zwiększono deficyt budżetowy z 184 mld zł do 240 mld zł, choć ostatecznie został on zrealizowany w wysokości 211 mld zł, ale tylko dlatego, że wydatki budżetowe wykonano tylko w 96% zaplanowanych, a więc były aż 32 mld zł mniejsze, niż planowano. Z kolei budżet na 2025 rok został zaplanowany z jeszcze wyższym deficytem w wysokości aż 289 mld zł i z jego szacunkowego wykonania wynika, że został zrealizowany w wysokości 276 mld zł, ale tylko dlatego, że znowu wydatki budżetowe zrealizowano w jeszcze niższej wysokości niż w 2024 roku, a więc w 94%, czyli o ponad 50 mld zł mniejszej niż planowano. Ale zupełnie dramatycznie pod tym względem wygląda rok 2026, bo to już trzeci budżet z deficytem aż 272 mld zł i wspomnianym już wynoszącym blisko 124 mld zł deficytem, zaledwie po 6 miesiącach tego roku, a tak naprawdę już z deficytem wynoszącym blisko 170 mld zł, że względu na wykonanie wydatków, tylko na poziomie niecałych 44% w stosunku do tych zaplanowanych.
3. Ale przecież nie tylko o deficyty budżetowe tu chodzi, rząd Tuska chętnie pożycza, także poza budżetem ,żeby finansować zadania publiczne, co skutkuje tym , że dług publiczny liczony unijną metodą ESA2010 , wyniósł w 2024 roku około 320 mld zł, w 2025 roku ponad ponad 324 mld zł, a w 2026 roku, wg prognozy ma przekroczyć 400 mld zł. A więc tylko suma deficytów budżetowych za 3 lata wyniesie ok 750 mld zł, a długu publicznego zbliży się do astronomicznej sumy 1,1 biliona złotych i to oznacza, że będziemy najszybciej zadłużającym się krajem w Unii Europejskiej. Ostrzega w tej sprawie Polskę, także KE, która ostatnio raporcie opublikowanym w lutym tego roku, podała dane, że jeżeli tempo zadłużania naszego kraju nie spowolni, to w ciągu 10 lat, a więc do roku 2036, dług publiczny przekroczy aż 107% PKB ,co oznaczałoby tak naprawdę, realizację wariantu greckiego.
4. Mimo tego coraz szybszego tempa zadłużania naszego kraju, rządowi Tuska brakuje pieniędzy w zasadzie na wszystko, stąd wręcz dramatyczne starania ministra finansów Andrzeja Domańskiego, żeby pozyskiwać środki zewnętrzne w tym unijne i przy ich pomocy, choćby przejściowo poprawiać płynność budżet państwa. Stąd między innymi, co ujawnił ostatnio prezes NIK, wykorzystywanie środków z KPO na poprawienie płynności budżetu ( w 2024 roku aż 90% środków z KPO zostało przeznaczenie na poprawienie płynności budżetu ,a zaledwie 10% na realizacje inwestycji zapisanych w tym programie, a chodziło o kwotę ponad 90 mld zł), a teraz jest wykorzystana w taki sam sposób zaliczka z programu SAFE. Ministrowie Kosiniak -Kamysz i Domański, mimo weta prezydenta, podpisali umowę tej pożyczki na początku maja, co oznacza, KE przekazało zaliczkę w wysokości 15% całości jej kwoty, czyli około 6,5 mld euro , a więc ponad 28 mld zł. Te pieniądze tylko w wielkościach symbolicznych trafiły do polskich przedsiębiorstw sektora zbrojeniowego, a zasadnicza ich część jest wykorzystywana do zapewnienia płynności budżetu ,a wynoszący już blisko 124 mld zł deficyt budżetowy po I półroczu tego roku, jest dobitnym tego potwierdzeniem.
5. Po I półroczu już blisko 124 mld zł deficytu, po stronie dochodowej brakuje już ok 40 mld zł dochodów podatkowych, bo zostały one wykonane zaledwie w 42%, gdy upływ czasu wynosi dokładnie 50%, a więc są one niższe od planowanych aż o 8 pp. Z kolei po stronie wydatkowej zrealizowano wydatki w wysokości prawie 44% ( upływ czasu 50%), co oznacza ,że są one o 6 pp niższe od planu, a więc gdyby zostały zrealizowane w pełni, to deficyt budżetowy wyniósłby blisko 170 mld zł. To wszystko dzieje się w sytuacji kiedy minister finansów, jak się to zgrabnie nazywa, urealnił dochody budżetowe (czyli jej obniżył), czego dobitnym przykładem jest zaplanowanie w 2026 roku dochodów z VAT na poziomie 341,5 mld zł, podczas gdy w 2025 roku były one zaplanowane na poziomie 350 mld zł. Co więcej w 2026 roku przyjęto prognozę wzrostu PKB na poziomie 3,9%, inflację na poziomie 3%, co oznacza, że nominalny wzrost PKB to blisko 7% ,a to jest właśnie baza do ustalania wpływów z głównego dochodu podatkowego, czyli VAT , który stanowi blisko 60% wszystkich dochodów podatkowych. Wszystko to potwierdza, że minister finansów kompletnie nie panuje nad realizacją budżetu zarówno w latach poprzednich jak i w I półroczu tego roku, a w konsekwencji także nad sytuacją w finansach publicznych i to już trzeci rok z rzędu, co coraz wyraźniej grozi Polsce realizacją wariantu greckiego.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.