Unijny projekt i holenderskie wzorce
Wyjazd odbywa się w ramach projektu RELiHE, czyli Religious Heritage in Rural Areas, współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w programie Interreg Europe. Oficjalna strona projektu wskazuje, że jego celem jest „poprawa regionalnych instrumentów polityki” oraz wspieranie „innowacyjnych podejść do zrównoważonego ponownego wykorzystania dziedzictwa religijnego”. W praktyce oznacza to szukanie nowych funkcji dla obiektów sakralnych, zwłaszcza na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach.
Politechnika Turyńska, która koordynuje projekt RELiHE, wskazuje, że dziedzictwo religijne jest ważną częścią europejskiego krajobrazu wiejskiego, ale coraz częściej pozostaje niewykorzystywane, opuszczone albo zagrożone degradacją. Według prof. Chiary Marii Lucii Occelli z Politecnico di Torino „dziedzictwo religijne jest żywotną częścią europejskiego krajobrazu wiejskiego, a jednak często jest niedostatecznie wykorzystywane, jeśli nie opuszczone i popadające w ruinę”.
Holandia jest jednym z państw, które od lat mierzą się z masowym problemem pustoszejących kościołów. Portal „The Low Countries” pisał, że w Holandii i Flandrii tysiące budynków religijnych straciły dawną funkcję z powodu postępującej sekularyzacji. Część obiektów czeka na nowe przeznaczenie, inne są zagrożone rozbiórką. Zwolennicy adaptacji przekonują, że nadanie im nowych funkcji może uratować je przed zniszczeniem.
Taki sposób myślenia widać również w inicjatywach europejskich. Future for Religious Heritage opisuje się jako niezależna, świecka i non-profit sieć organizacji, instytucji, ekspertów oraz podmiotów zajmujących się ochroną religijnego dziedzictwa Europy. Organizacja podkreśla, że jej celem jest ochrona wyjątkowego dziedzictwa religijnego kontynentu, niezależnie od funkcji, jaką pełnią dziś poszczególne budynki.
Krytycy alarmują: to nie tylko architektura, ale znak wiary
W Polsce podobne pomysły budzą jednak silne emocje. Dla krytyków problem nie sprowadza się do technicznego pytania, jak zagospodarować pusty budynek. Kościół nie jest zwykłą halą, lokalem czy zabytkiem użytkowym. Jest miejscem kultu, modlitwy, obecności sacrum i pamięci pokoleń. Dlatego przekształcanie świątyń w restauracje, puby czy obiekty komercyjne wielu wiernych odbiera jako symbol duchowej kapitulacji Europy.
W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Piotr Jaroszyński z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ocenił te działania bardzo ostro. „Rewolucja bolszewicka wysadzała świątynie w powietrze, a obecni rewolucjoniści zamieniają je na hotele, puby, kluby nocne. To jest nowa odsłona wojny z żyjącym Kościołem” — powiedział filozof, cytowany przez media opisujące sprawę.
TVP3 Bydgoszcz, relacjonując wizytę kujawsko-pomorskich samorządowców, pytała wprost: „Kościół jako szkoła, restauracja, muzeum czy miejsce spotkań młodzieży?”. To pytanie dotyka przyszłości europejskiego chrześcijaństwa, pamięci kulturowej i tego, czy dawne świątynie mają pozostać przede wszystkim znakami wiary, czy staną się neutralnymi obiektami miejskiej infrastruktury.
Sprawa jest szczególnie wrażliwa w Polsce, gdzie kościoły przez dekady były nie tylko miejscami liturgii, ale także przestrzenią narodowej pamięci, oporu wobec komunizmu i życia wspólnotowego. Dlatego holenderskie wzorce, nawet jeśli przedstawiane są jako praktyczne i konserwatorskie, mogą być odbierane jako importowanie zachodniego modelu pustoszenia świątyń.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.