Tak wynika z badania przeprowadzonego przez zespół University of Wollongong, opublikowanego w czasopiśmie „Australian Psychologist”. Autorzy sprawdzili praktyki diagnostyczne 322 psychologów i zestawili deklaracje specjalistów z realnym stosowaniem wytycznych.
Wyniki są niepokojące, bo aż 75 proc. respondentów zadeklarowało, że stosuje się do oficjalnych wytycznych. Gdy jednak badacze sprawdzili, czy w praktyce psychologowie korzystają z zalecanych komponentów oceny, zgodność z rekomendowanym postępowaniem stwierdzono tylko w 48,6 proc. przypadków. Co więcej, 23 proc. ankietowanych błędnie uznało za objaw ADHD symptom, który nie należy do kryteriów diagnostycznych.
Autorzy: to nie akt oskarżenia wobec klinicystów, lecz sygnał systemowego problemu
University of Wollongong, opisując badanie, podkreślił, że autorzy nie chcieli napiętnować psychologów, lecz sprawdzić, jak w praktyce wygląda diagnozowanie ADHD w Australii. Badacze wyjaśnili, że przeprowadzili anonimową ankietę internetową wśród 322 australijskich psychologów zajmujących się diagnozowaniem lub leczeniem ADHD. Chcieli ustalić, w jaki sposób specjaliści prowadzą ocenę pacjentów, czy ich praktyka odpowiada australijskim wytycznym oraz jak dobrze znają kryteria diagnostyczne ADHD.
Badanie wykazało bardzo częste korzystanie z samoopisowych kwestionariuszy pacjenta — od 87 do 97 proc. psychologów deklarowało ich użycie. Rzadziej wykorzystywano informacje od innych osób, testy psychometryczne oraz oceny medyczne. Autorzy wskazują, że sama ankieta pacjenta nie musi wystarczyć, bo ADHD jest zaburzeniem złożonym, a jego objawy mogą nakładać się na inne problemy: zaburzenia snu, lęk, depresję, traumę, zaburzenia uczenia się czy trudności wynikające z przeciążenia codziennym funkcjonowaniem.
Clare O’Toole z University of Wollongong zaznaczała w rozmowie opublikowanej przez uczelnię, że wyników badania nie należy traktować jako oskarżenia wobec psychologów. Podkreślała, że sama jest psychologiem i nie występuje przeciwko własnemu środowisku zawodowemu. Jak wyjaśniała, nie chodzi o stwierdzenie, że klinicyści źle wykonują swoją pracę, lecz o pokazanie luk w systemie szkolenia, standardach diagnozy i praktycznym stosowaniu wytycznych.
Jej zdaniem wytyczne nie są biurokratycznym dodatkiem, lecz „barierkami ochronnymi”, które zmniejszają ryzyko zarówno nadrozpoznania, jak i przeoczenia ADHD. O’Toole wyjaśniała, że można formalnie odhaczyć wszystkie punkty i mimo to dojść do błędnego wniosku, albo nie odhaczyć ich wszystkich, a mimo to prawidłowo rozpoznać problem. Sens wytycznych polega jednak na tym, by ograniczać przypadkowość i zwiększać jakość diagnozy.
Australijskie wytyczne kliniczne podkreślają, że rozpoznanie ADHD wymaga starannej oceny przez odpowiednio przeszkolonego klinicystę. Dokument opracowany przez Australian ADHD Professionals Association wskazuje, że diagnoza i leczenie ADHD powinny koncentrować się nie tylko na objawach, ale także na codziennym funkcjonowaniu i jakości życia osób z ADHD oraz ich rodzin.
Problem ma także wymiar praktyczny. Inne badanie University of Wollongong, prowadzone metodą „tajemniczego klienta”, pokazało, że dostęp do informacji o diagnozie ADHD w Australii jest ograniczony. Spośród 736 kontaktowanych specjalistów 56 proc. odmówiło podania szczegółów dotyczących zawartości oceny przed umówieniem wizyty. Autorzy uznali, że utrudnia to pacjentom ocenę, czy będą diagnozowani zgodnie z dobrymi praktykami.
Badanie z Australii jest ważne także poza tym krajem, bo ADHD stało się jednym z najczęściej dyskutowanych rozpoznań neurorozwojowych u dzieci, nastolatków i dorosłych. Z jednej strony rośnie świadomość zaburzenia i coraz więcej osób szuka pomocy. Z drugiej — rośnie ryzyko powierzchownych diagnoz, zwłaszcza gdy ocena opiera się głównie na samoopisie i nie obejmuje pełnego wywiadu, informacji z różnych źródeł oraz różnicowania z innymi problemami zdrowotnymi.
Wniosek autorów jest ostrożny, ale mocny: potrzebne są lepsze szkolenia, bardziej jednolite standardy i większa przejrzystość procedur diagnostycznych. ADHD nie da się wiarygodnie rozpoznać „na skróty”. Błędna diagnoza może oznaczać niepotrzebne leczenie, stygmatyzację albo przeoczenie rzeczywistych przyczyn problemów. Brak diagnozy u osoby, która naprawdę ma ADHD, może z kolei prowadzić do lat niepowodzeń szkolnych, zawodowych i emocjonalnych. Dlatego rzetelna diagnostyka nie jest formalnością, lecz warunkiem realnej pomocy.
Jerzy Mróz
__________
Źródła: Australian Psychologist, Taylor & Francis Online, University of Wollongong, Australian ADHD Professionals Association
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.