„Nie dociera, że jedyną akceptowalną formą jest grzecznie wyrażona prośba”
Gójski nie szczędzi Zełenskiemu ostrych słów. „Ta postać staje się coraz bardziej niepoważna” — napisał, zarzucając prezydentowi Ukrainy, że „ubzdurał sobie”, iż jako przywódca państwa znajdującego się w dramatycznej sytuacji gospodarczej i wojennej może „komukolwiek stawiać jakieś warunki”. Podkreśla też, że Kijów próbuje budować swoją pozycję na tezie, iż Ukraina „broni własną piersią Europy przed moskiewskim motłochem”.
Najmocniej Gójski skrytykował ton ukraińskiej dyplomacji wobec Polski. Według niego Zełenskiemu „nie dociera”, że w cywilizowanych relacjach międzynarodowych właściwą formą zwracania się do sojuszników jest „grzecznie wyrażona prośba”, a nie presja, podnoszenie głosu czy upoważnianie wykonawców własnej polityki do formułowania gróźb. W jego ocenie takie zachowanie jest szczególnie rażące wobec państwa, które od początku wojny udziela Ukrainie ogromnego wsparcia politycznego, wojskowego i humanitarnego.
Wpis Gójskiego wpisuje się w coraz ostrzejszą debatę o granicach polskiej pomocy dla Ukrainy. Dane Banku Światowego pokazują skalę dysproporcji gospodarczej między oboma państwami: nominalny PKB Ukrainy w 2025 r. wynosił 214,23 mld dolarów, podczas gdy PKB Polski 1,035 bln dolarów. Różnica w PKB per capita była jeszcze większa: 5865,9 dolarów w przypadku Ukrainy wobec 28 419,6 dolarów w przypadku Polski.
Prezydent Karol Nawrocki oraz polska dyplomacja już wcześniej krytykowali decyzję Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA”. MSZ podkreślało, że taki gest „uderza w dialog” między narodami i rani pamięć ofiar ludobójstwa wołyńskiego. Strona ukraińska odpowiadała, że decyzja nie była wymierzona w Polaków, lecz miała odwoływać się do tradycji oporu przeciw Moskwie. Prezydent natomiast odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego.
Gójski uważa, że Kijów powinien wreszcie „stanąć w prawdzie” i realnie ocenić swoje możliwości, zamiast „panoszyć się” wobec sojuszników. Jego zdaniem Ukraina nie może jednocześnie korzystać z pomocy Zachodu, prowadzić polityki historycznej uderzającej w polską wrażliwość i oczekiwać, że Warszawa będzie milczeć w imię wojennej solidarności.
O tym, że sprawa UPA pozostaje dla Polski granicą nie do pominięcia, mówił także prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z Zełenskim. Jak relacjonoway media po spotkaniu w Ankarze, Nawrocki podkreślił, że kwestia symboli UPA jest dla Polski „nienegocjowalna”, choć oba państwa mają wspólnego wroga, którym jest Rosja.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.