Wiadomości

Żenujące! Tak resort „kultury” tłumaczy sprzedaż listu Mickiewicza na aukcji w Niemczech

Oryginalny, dwustronicowy list Adama Mickiewicza został sprzedany na internetowej aukcji prowadzonej przez platformę Catawiki. Sprawę nagłośnił europoseł PiS Michał Dworczyk, pytając publicznie, czy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wie o licytacji i czy zamierza podjąć działania w sprawie dokumentu ważnego dla polskiego dziedzictwa.

2 min czytania
Marta Cienkowska
Marta Cienkowska · fot. Screenshot - YouTube/tvn24

Jak czytamy, aukcja zakończyła się 8 lipca, a cena przekroczyła 13 tys. euro. Według relacji mediów zwycięzcą licytacji został kupujący z Polski, który przebił ofertę brytyjskiego kolekcjonera o 500 euro.

Na sprzedaż trafił własnoręcznie napisany list poety, datowany przez ekspertów na lata 1840–1853. Dokument ma dwie strony, został sporządzony po polsku i zawiera zarówno wątek osobisty, jak i finansowy. Mickiewicz ostrzega w nim adresatkę przed oszustwem, którego miał dopuścić się mężczyzna określany jako Jatyński. W postscriptum wspomina także o Wincentym Polu oraz prosi o wsparcie dla Bogusza Stęczyńskiego, malarza, poety i autora opisów podróży po ziemiach dawnej Rzeczypospolitej.

Ministerstwo: dokumentu nie było w rejestrach strat

Po zakończeniu aukcji pojawiły się pytania, dlaczego państwo polskie nie zablokowało sprzedaży rękopisu za granicą. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odpowiedziało, że nie miało do tego podstaw prawnych. Rzeczniczka resortu Magdalena Dorożała przekazała „Faktowi”, że ministerstwo „nie uczestniczy w aukcjach ani nie nabywa dzieł sztuki lub dokumentów”.

Resort sprawdził jednak dokument w dostępnych bazach. „Przedmiotowy list został zweryfikowany zarówno w bazie strat wojennych, jak i w krajowym wykazie zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem” — poinformowała Dorożała. Jak dodała, list „nie figuruje w żadnym z tych rejestrów”, dlatego ministerstwo „nie dysponowało podstawami prawnymi do podjęcia działań zmierzających do wstrzymania lub zablokowania aukcji”.

Dworczyk, który nagłośnił sprawę, pisał w mediach społecznościowych: „Na jednym z zagranicznych portali aukcyjnych pewien Niemiec wystawił oryginalny, unikatowy list Adama Mickiewicza”. Polityk pyta, czy resort kultury „wie o tej aukcji” i czy „nabędzie/odzyska tak ważną dla polskiej kultury i dziedzictwa” pamiątkę. Podobne pytania pojawiły się w mediach po zakończeniu licytacji, bo sprawa dotyczy nie zwykłego autografu, lecz rękopisu jednego z najważniejszych twórców polskiej literatury.

Czy nie zasadnym byłoby przywołanie tutaj parafrazy łacińskiego powiedzenia, że "takim ludziom świnie pasać", a nie kulturą się zajmować?

Źródło: mp/DoRzeczy.pl, Fakt, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej