Rowiński: Zamiast odpowiedzi krytykom. Po artykule "Religijność stadionowa" - zdjęcie
10.07.13, 09:19Rekolekcje na Stadionie Narodowym (Fot. Tomasz Rowiński)

Rowiński: Zamiast odpowiedzi krytykom. Po artykule "Religijność stadionowa"

15

Artykuł, który opublikowałem w dzienniku Rzeczpospolita, poświęcony idei stadionowych rekolekcji ("Jezus na Stadionie. Religijność stadionowa") wywołał wiele kontrowersji, reakcji i krytyk. Część z nich był niezwykle emocjonalna, z częścią się zgadzam, część była zapewne słuszna, ale skierowana w problemy, których nie poruszałem. Niestety wiele rzeczy przypisano temu tekstowi, chociaż wcale ich nie podejmował. A autorowi liczne intencje, ktorych nie miał. Oczywiście to także wina autora, że nie stał się dla czytelników odpowiednio zrozumiały.

Zamiast podejmowania wszystkich licznych wątków krytyk – od merytorycznych po osobiste, pozwolę sobie zabrać i inaczej wyrazić garść moich pytań do polskiego Kościoła. Pisząc Kościół mam na myśli wspólnotę wierzących, a nie tylko duchowych.

Czy nie jest tak, że często nie jesteśmy w stanie docenić największego cudu, jakim są sakramenty, szczególnie Eucharystia i pokuta, dostępne (przynajmniej w Polsce) codziennie i darmowo, a gonimy za sensacjami, egzotyką, nadnaturalnymi zdarzeniami, egzorcyzmami, lewitacją etc?

Czy rzeczywiście współczesny Kościół powinien stawiać na "eventy" takie jak rekolekcje na Stadionie, a nie na "zwykłe", solidne duszpasterstwo "codzienne"?

Czy nie nazbyt często nadużywamy imienia Bożego do rzeczy czczych, czy nie kroimy Boga do naszych własnych wyobrażeń, czy nie nazbyt często stajemy się Jego samozwańczymi rzecznikami (cytowane przeze mnie oświadczenie: "Jezus jest organizatorem rekolekcji")?

Czy duchownych i świeckich nie dotyka syndrom duchowego zniechęcenia i wypalenia wiary pojmowanej jako stały, systematyczny proces przybliżania się do Królestwa Bożego, który zamieniany jest w subiektywny, psychologiczny samorozwój, czy wręcz konsumpcję?

Czy zręcznie jest łączenie nabożeństw z obowiązkowymi opłatami pieniężnymi?

Tomasz Rowiński 

Komentarze (15):

anonim2013.07.10 10:33
Widzę że wielu katolików mając na uwadze dobro kościoła, zachowują się jak Apostołowie zabraniających dojścia do Jezusa. Jezus przez czynienie cudów wywoływał emocje. Jeżeli na stadionie pojawili się ludzie o rożnych poglądach, to dlaczego zakazać im słuchania słowa Bożego, oraz uzdrowień duchowych które są cudami. Pytam nierozumnych katolików, czyje to są cuda, Człowieka czy Boga. Jeżeli Boga, to nie macie prawa zabraniać Bogu ich czynienia, niezależnie gdzie są czynione, czy to na stadionie czy na górze. Proszę nie być naiwnym, na stadion przyszli też niewierzący, ateiści itd. Nie ważne jakie były ich motywacje przybycia na stadion. Zbawienie zaczęło się od słowa i dalej tak jest. Następstwem słowa jest modlitwa. Następstwem słowa i modlitwy jest eucharystia. Nowa Ewangelizacja na Przystanku Jezus ma na celu głoszenie Ewangelii dla ludzi chorych, którzy potrzebują lekarza. Tak o sobie powiedział Pan Jezus. A wy co robicie, dywersję, bo wam się nie podoba sposób, miejsce ewangelizacji.
anonim2013.07.10 10:58
Czy tak trudno zrozumieć jeden prosty fakt...że ci którzy uczestniczyli w ewangelizacji na stadionie nie są jednocześnie przeciwnikami sakramentu spowiedzi, nie mówiąc już o eucharystii, której na stadionie byli uczestnikami ( więc nie rozumiem skąd ten zarzut). Tak samo nie są przeciwnikami spowiedzi i eucharystii uczestnicy...dajmy na to...parafiady, koncertów religijnych, prelekcji duchowych, kongresów eucharystycznych czy ewangelizacji ulicznych i innych poza stricte liturgicznych zgromadzeń. Trzeba też zauważyć...że Pan Jezus podczas pobytu na ziemi nie ograniczał się do spowiadania i udzielania eucharystii...ale oprócz tych czynności leczył ludzi, nauczał, rozdawał jałmużnę, błogosławił, gromił niewiernych, czynił cuda typu uciszenie sztormu i chodzenie po wodzie....czy Jezusowi również red. Rowiński zarzuciłby że nie skupia się jedynie na eucharystii i spowiedzi...skądinąd kluczowych dla naszego zbawienia...ale jednakoż nie jedynych form przymnażania Królestwa Bożego w nas?
anonim2013.07.10 11:05
Jeśli chodzi o opłaty, to mi (i jeśli dobrze rozumiem, p. Tomaszowi również) chodzi nie o ich wysokość czy możliwości ich obejścia (lub ich brak) ale o sam fakt ich obecności. A "stawianie" się odbywało. Reklama rekolekcji była intensywna jeszcze długo przed samym wydarzeniem, opowiadało się o cudach, jakie "mogą się wydarzyć" (z silną sugestią, ze muszą). Dodatkowo właśnie na Frondzie przeczytałem, że o. Bashobora przyjedzie znowu do Polski na cykl spotkań, więc chyba w pewnym sensie nacisk na tę formę ewangelizacji jest wzmożony. Czy to dobrze to nie wiem - miejmy nadzieję, ze tak :)
anonim2013.07.10 11:08
Przepraszam za interpunkcję i ortografię, na telefonie niewygodnie się pisze, a jeszcze gorzej czyta i koryguje.
anonim2013.07.10 12:00
"Czy nie jest tak, że często nie jesteśmy w stanie docenić największego cudu, jakim są sakramenty, szczególnie Eucharystia i pokuta, dostępne (przynajmniej w Polsce) codziennie i darmowo, a gonimy za sensacjami, egzotyką, nadnaturalnymi zdarzeniami, egzorcyzmami, lewitacją etc." - tak bywa, człowiek szuka chyba z natury tego, co nadprzyrodzone. "Czy rzeczywiście współczesny Kościół powinien stawiać na "eventy" takie jak rekolekcje na Stadionie, a nie na "zwykłe", solidne duszpasterstwo "codzienne"?" - co to znaczy "powinien stawiać na"? W Kościele jest miejsce i na to, i na to, obie duchowości są obecne i nie gryzą się ze sobą. "Czy nie nazbyt często nadużywamy imienia Bożego do rzeczy czczych, czy nie kroimy Boga do naszych własnych wyobrażeń, czy nie nazbyt często stajemy się Jego samozwańczymi rzecznikami" - bywa i tak, mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. A to, że Chrystus zorganizował rekolekcje da się uzasadnić ale trzeba odejść od dosłownego potraktowania zdania - raczej "dzięki Bogu możemy się tu wszyscy spotkać". "Czy duchownych i świeckich nie dotyka syndrom duchowego zniechęcenia i wypalenia wiary pojmowanej jako stały, systematyczny proces przybliżania się do Królestwa Bożego, który zamieniany jest w subiektywny, psychologiczny samorozwój, czy wręcz konsumpcję." - niektórych pewnie dotyka. I? "Czy zręcznie jest łączenie nabożeństw z obowiązkowymi opłatami pieniężnymi." - Trzeba spytać, kto miał zapłacić za wynajem stadionu i wynagrodzenie dla jego obsługi, która też z czegoś musi żyć.
anonim2013.07.10 12:00
Panie redaktorze odpowiadam Panu na poszczególne kwestie: sakramenty, a egzotyka i egzorcyzmy - jest pan redaktorem portalu, który promuje wiarę w siarkę towarzyszącą egzorcyzmom. Kto sieje plewy, ten zbiera plewy. eventy, a solidne duszpasterstwo - ta alternatywa jest fałszywa. Potrzebne jest jedno i drugie. "Jezus jest organizatorem rekolekcji" - trzeba się do tego przyzwyczaić, skoro aprobujemy ruch charyzmatyczny, a ewangelicznych protestantów nie uważamy za demonicznych oszustów, tylko braci odłączonych. A zresztą, czy rzeczywiście "Jezus NIE jest organizatorem rekolekcji"? syndrom duchowego zniechęcenia - pytania redaktora Rowińskiego nie rozumiem, przyznam się, strasznie jest bełkotliwie napisane, ale niewątpliwie emocje nie są jedynie dodatkiem do ludzkiego życia i jak się o nie nie dba, to się nie ma co dziwić zniechęceniu. "Noc ciemna" towarzyszy nieraz kontemplacji, ale depresja, czy chandra nie sprzyja robieniu czegokolwiek. Zresztą na pewnym poziomie zniechęcenia - znanym mi niestety - okazuje się, że tak naprawdę to są dwa sposoby przełamywania chandry, czy też paraliżu postępowania wskutek braku emocjonalnego "paliwa": można, albo reagować jakimś resentymentem ("ja to jestem świątobliwy, nie jak te bałwany z ulicy"), albo polegać na rozpoznanej w modlitwie woli Bożej, czy jednoznacznym i akceptowanym przez siebie wskazaniu moralnym. Jeśli te rekolekcje sprzyjają temu drugiemu, to jest OK. Czy zręcznie jest łączenie nabożeństw z obowiązkowymi opłatami pieniężnymi - opłata jest za rekolekcje w wynajętym obiekcie, więc to chyba normalne.
anonim2013.07.10 12:08
Panie Tomaszu, Bardoz podoba mi sięta teza o codziennej zwykłej pobożności. Zamiast tworzyć sztuczne okazje do wiary(nie są one złe, ale chodzi o proporcje i o nasze do nich podejście) przesycajmy mistyką wszystko, co zwyczajnie robimy, czym żyjemy- jedzenie, spanie, mieszkanie, ubieranie... Taką mam propozycję, co Pan na to?: http://misjakultura.blogspot.com/2013/06/zarosnieta-sciezka-ku-niebu-ludowa.html
anonim2013.07.10 12:11
@Pani Mario Chciałbym prosić o odniesienie się do kilku słów, którem napisał nt. Pani artykułu o stadionach-kościołach: http://misjakultura.blogspot.com/2013/07/stadion-jako-koscio.html
anonim2013.07.10 12:14
O, Zbynek, to właśnie przykładowo seminarium odnowy życia w Duchu Świętym wg książek wydawanych przez łódzkich jezuitów mocno nawiązują do duchowości ignacjańskiej, w tym duchowego strapienia. Generalnie treści które w ramach "odnowowej" duchowości są przekazywane bądź przypominane raczej powinny służyć człowiekowi. Jeden ojciec przestrzega takich co ciągnie ich za tym do np. zielonoświątkowców, a mnie przykładowo wkurza jak ktoś opowiada i skupia się na tym co nie trzeba np. "noo i wszyscy padali o ja cie", ale nie będę z tego powodu rezygnował z duchowej strawy i czasu na skupienie się na Bogu także w sposób żywy, wspólnotowy, ewangeliczny, poniekąd mistyczny aniżeli scholastyczny.
anonim2013.07.10 14:37
Panie Tomaszu. W odpowiedzi. Ponieważ odnosi się pan do "stadionu" i w kontekście tego wydarzenia zadaje pan pytania -podpowiadam. Nic nowego a tym bardziej niestosownego się nie wydarzyło. Dlaczego ? Proszę wczytać się w Ewangelię. Nadto. Nie ma potrzeby a wręcz nagannym jest spłaszczanie form ewangelizacji - ograniczanie ich i zamykanie w kruchcie. Kościół nie jest li tylko kościołem "głęboko " wierzących (bez cynizmu) i choć nie sposób przez "wyrobioą" grupy nie zgodzić się z pańskimi wątpliwościami i twierdzeniami to nie wszyscy wierzący już dzisiaj są gotowi aby celebrować eucharystię już od progu własnego domu aby i droga do świątyni była częścią sacrum ( wg ojców pustyni). I tak możemy z perspektywy własnego krzesła mówić a Ci to a Ci tamto a przecież powinno być tak. Każdego dnia odkrywamy właściwe "tak" w drodze do poznania. Mam głębokie przekonanie iż owszem należy być czujnym i we właściwym momencie reagować. Lecz także każdego dnia poprzez własną postawę dawać świadectwo. Chociażby przez właściwie złożone dłonie na eucharystii i godne, świadome uczynienie znaku krzyża. Nadto głęboką miłość w szczególności tych, którzy są nieco za nami w drodze.
anonim2013.07.10 20:46
Mam wrażenie że Pan Rowiński jednak pisząc o Kościele ma na myśli Kościół hierarchiczny. Ponieważ na zamieszczone pytania w większości - poza tym z akapitu 3 - powinni odpowiadać raczej kapłani, biskupi itd. Szkoda że nie odniósł się Pan choć nieco konkretniej do tego z czym się Pan zgadzał jeśli chodzi o uwagi do artykułu w Rzepie jak i na forum; a tak niby się Pan zgadza a jednak dalej wkłada kij w mrowisko - tylko po co? Pozdrawiam
anonim2013.07.10 21:36
Idąc w duchu artykułu pozwolę sobie też zadać jego autorowi parę prostych i nietendencyjnych pytań: Kiedy przestanie bić żonę? Dlaczego uważa że znęcanie się nad słabszymi jest OK? Ile pieniędzy ukradł? Czy nie widzi w tym fakcie nic złego? Pytania oczywiście nic nie sugerują i są jedynie pytaniami więc proszę mi nie zarzucać że kogokolwiek oczerniam lub coś insynuuję.
anonim2013.07.11 0:11
Pozwolę sobie odpowiedzieć jako uczestnik rekolekcji: 1.Skąd takie przeciwstawienie? Byłam na tym samym Stadionie w tym samym dniu co Pan redaktor, więc oboje widzieliśmy kolejki ustawiające się do Sakramentu Spowiedzi Sw. kapłani z dużym poświęceniem spowiadali godzinami a z ich świadectw słyszymy, że często były to Spowiedzi po latach... O lewitacji nie słyszałam ani słowa,takie chwyty erystyczne wprowadzają w błąd tych, których tam nie było. Co do egzorcyzmów - może nie tyle gonimy za nimi, co współczesna rzeczywistość jest tak otwarta na swiat pogański, że siłą rzeczy, znajdujemy się w sytuacji duchowej podobnej do czasów pierwszych chrześcijan... 2. Kościół zawsze i wszędzie powinien stawiać na Ewangelizację i Słowo Boże. Do jednych trafi ono w małym kościółku w górach, do innych na Mszy trydenckiej, do jeszcze innych na Stadionie. Kościół powinien wychodzić do ludzi, dawać im szansę spotkania Jezusa, Boga żywego a On zatroszczy się o resztę. Może dla wielu osób takie spotkanie jest szansą daną Bogu na wejście do otwartego serca? Co z tego, że otwartego przez emocje? Czy emocje nie są darem Boga? 3. Skąd pomysł, że samozwańczymi? Czemu Pan Redaktor spłyca duchowość organizatorów i zaangażowanych osób? O ile mi wiadomo, pomysł/natchnienie rekolekcji był rozeznawany na modlitwie oraz z przełożonymi a potem przez wiele miesięcy omadlany przez wiele osób świeckich i duchownych. Stosując wszelkie kryteria rozeznawania duchowego, z którymi zapewne Pan Redaktor jest zaznajomiony, można chyba uznać, że skoro mimo przeszkód rekolekcje się odbyły było to zgodne z wolą Boga? Zdarza się Panu modląc powierzać swoje sprawy i plany Bogu i prosić o prowadzenie? 4.Znów ocena..ale przyjmując Pana dobre intencje to odpowiem, że przecież stała formacja nie wyklucza takich spotkań raz na jakiś czas, po to, żeby wspólnie się pomodlić, poczuć siłę wspólnoty itp. Znam wiele osób, które były na Stadionie, a na co dzień są zaangażowane w różne ruchy, wspólnoty, formacje, praktykują życie Sakramentalne i starają się pogłębiać wiarę... 5. Może i niezręczne. Ale Stadion (czy jakiekolwiek miejsce zdolne przyjąć większą liczbę wiernych) trzeba wynająć, opłacić światło, ochronę, ekipy sprzątające, nagłośnienie, budowę Ołtarza itp. Rekolekcje nie były obowiązkowe. Czy zdarza się Panu uczestniczyć w jakichkolwiek rekolekcjach poza parafialnymi? np. wyjazdowych? być może ignacjańskich? koszt rekolekcji to z reguły kilkaset złotych - to koszt pobytu, bo przecież nie Mszy Św. czy Sakramentu Pojednania, które na takich rekolekcjach mają miejsce. Stawianie sprawy w ten sposób to absurd. Jaka jest najdłuższa droga świata? - Droga z rozumu do serca...
anonim2013.07.11 6:39
Niektórzy nam zarzucają że szukamy emocji i sensacji. Proszę sobie przypomnieć jak Matka Boska Fatimska obiecała trojce dzieci cud. Na spotkanie z MB wierzących nie wierzących przyszło 70 tyś. Czy mamy ganić MB że wywołała sensację i emocję. Podałem ten przykład pod rozwagę dla nierozważnych Katolików. Trzeba iść w kierunku celu a nie rozchodzić się na boki. Nie wywołujcie zamętu, należy prosić Boga o zrozumienie.
anonim2013.07.15 15:15
Zamiast odpowiedzieć krytykom - robi Pan unik i brnie w demagogię.