Jak informuje Rzeczpospolita, byłby to największy kryzys pracowniczy w historii technologicznego giganta. Trwające rozmowy między zarządem a związkami zawodowymi mają zdecydować, czy dojdzie do niemal trzytygodniowego protestu, który mógłby sparaliżować część produkcji chipów.

Eksperci zwracają uwagę, że ewentualne zatrzymanie fabryk Samsunga miałoby skutki daleko wykraczające poza samą Koreę Południową. Firma jest jednym z najważniejszych światowych producentów pamięci DRAM i NAND oraz dostawcą zaawansowanych półprzewodników wykorzystywanych w serwerach AI, smartfonach, komputerach i centrach danych.

Według medialnych doniesień pracownicy domagają się poprawy warunków zatrudnienia, wyższych wynagrodzeń oraz większego udziału w zyskach firmy. Związki zawodowe ostrzegają, że brak porozumienia może doprowadzić do „historycznej mobilizacji” załogi.

Analitycy rynku przypominają, że Samsung odgrywa dziś kluczową rolę w światowym wyścigu technologicznym, konkurując m.in. z TSMC oraz NVIDIA. Każde poważniejsze zakłócenie produkcji może więc odbić się nie tylko na cenach elektroniki użytkowej, ale również na rozwoju infrastruktury AI i nowoczesnych systemów obliczeniowych.